Grób Pański na Jasnej Górze. Ogromny krzyż z czerwoną stułą, zaskakujące tło, którym są wrota stodoły i olbrzymi napis „Jezu ufam Tobie”, to główne elementy wystroju Grobu Bożego na Jasnej Górze. Tradycyjnie znajduje się on w Kaplicy Matki Bożej, jak zauważają paulini, „pod sercem Maryi”. Są to: zjawienie się Chrystusa wczesnym rankiem Marii Magdalenie przy pustym grobie, ukazanie się Zmartwychwstałego w ciągu dnia uczniom idącym do Emaus oraz spotkanie Jezusa zmartwychwstałego wieczorem z jedenastoma uczniami w Jerozolimie, prawdopodobnie w Wieczerniku. Zawiera więc tajemnice życia dziecięcego Pana Jezusa aż do rozpoczęcia przez Niego publicznej działalności. Tajemnice Radosne. Na część radosną różańca składa się pięć tajemnic: (1) Zwiastowanie Maryi. (2) Nawiedzenie świętej Elżbiety. (3) Narodzenie Pana Jezusa. (4) Ofiarowanie Pana Jezusa w Świątyni. 2. Jest na świecie jeden grób, pusty grób Jezusa z Nazaretu, położony na jerozolimskiej Golgocie, który przez wieki spełnia przepowiednię Chrystusa: „Jeżeli ci umilkną, kamienie wołać będą” (Łk 19, 40). Pusty grób Jezusa jest pierwszym ogniwem głoszenia orędzia paschalnego, fundamentalnej prawdy chrześcijaństwa o Strażacy z Czarnej Dąbrówki na pewno nie będą pełnić tradycyjnego już dyżuru przy grobie Pana Jezusa w kościele w czasie Wielkanocy. Ochotnicy z miejscowej straży pożarnej spotkali Modlitwa przy wyborze apostołów. Zwolennicy zanoszenie modlitw do Pana Jezusa, cytują często Dz. Ap. 1:24,26. argumentując, że Panem, do którego się modlono był Jezus, gdyż on wybierał dwunastu apostołów. “Potem modlili się tymi słowy: Ty, Panie, który znasz serca wszystkich, wskaż z tych dwóch jednego, którego obrałeś, … . Wpływowy Józef z Arymatei, sympatyk Chrystusa, uzyskał zgodę Piłata na zdjęcie Jezusowego ciała z krzyża i złożenie go w prywatnym grobie. Dzięki hojności Nikodema ciało zastało namaszczone, owinięte w płótna i ze czcią ułożone na kamiennej półce. Wejście do grobu zamknięto wielkim kamieniem. Religijne władze żydowskie opieczętowały grób. Rzymski namiestnik postawił przy nim straże. Zgodne działania obu władz zmierzały do jednego celu – miały zapobiec kradzieży ciała Jezusa. Ich zdaniem pusty grób stałby się bowiem impulsem, by uczniowie uwierzyli, a następnie głosili Jego zmartwychwstanie! Mimo podjętych środków ostrożności, gdy w niedzielny poranek Maria Magdalena z przyjaciółkami przyszła do grobu, zastała kamień odsunięty, grób zaś pusty i uporządkowany. Znak, że Chrystus nie opuszczał grobu w pośpiechu, lecz w spokoju, godnie. Fakt ten potwierdzili Piotr i Jan, przyjaciele Pana. Ale ani kobiety, ani apostołowie nie uznali pustego grobu za jedyny i wystarczający dowód zmartwychwstania. Stał się on dla nich niewątpliwie dowodem pierwszym, lecz tylko jednym z wielu. Następnymi i w pełni przekonującymi dowodami zaistnienia owego faktu stały się dla nich dopiero osobiste spotkania, rozmowy i działania podejmowane z Jezusem. Na przykład śniadanie ze Zmartwychwstałym nad brzegiem Jeziora Galilejskiego. Opatrzność zatroszczyła się, aby grób Chrystusa zachował się przez wieki. Od dwóch tysięcy lat pielgrzymują do niego ludzie, by zyskać, umocnić lub wyznać swoją wiarę w zmartwychwstanie. Dlaczego? Pusty grób Jezusa przemawia. Jaka jest zatem jego wymowa? Jest on znakiem potwierdzającym miłość Jezusa do Ojca i do ludzi. Miłość wyrażającą się w posłuszeństwie i dobrowolnym przyjęciu cierpienia i śmierci. To, że grób jest pusty, pokazuje, że taka miłość ma sens! Grób Chrystusa jest miejscem modlitwy aniołów. Oni byli w betlejemskiej szopie. Radosną modlitwą uwielbienia towarzyszyli narodzinom Pana. Powiadomili pasterzy o tym wydarzeniu i zaprosili ich do złożenia hołdu Bożemu Synowi. Niewątpliwie towarzyszyli Mu również, gdy umierał na krzyżu. Byli obok, kiedy Jego doczesne szczątki składano w grobie, a później strzegli miejsca pochówku przed zbezczeszczeniem i wypełniali je swoją modlitwą. Oczekiwali na zmartwychwstanie Pana. W modlitewnej atmosferze przekazali pierwszym świadkom radosną wiadomość o zwycięstwie Jezusa nad śmiercią! Grób Syna Bożego jest wezwaniem do wspomnień i medytacji nad wydarzeniami z przeszłości. Maryję skłonił być może do ponownego przemyślenia wydarzenia sprzed ponad trzydziestu lat. Podczas ofiarowania Go w jerozolimskiej świątyni usłyszała od starca Symeona prorocze słowa: „Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu” (Łk 2,34-35). Być może grób Syna był dla Niej inspiracją do modlitwy za wszystkich, którzy uwierzą i którzy nie uwierzą w Jezusa. Będą na przestrzeni wieków albo Jego wiernymi zwolennikami, albo zaciekłymi wrogami. Niewykluczone, że grób Syna skłaniał ją również do modlitwy za tych, którzy w przyszłości będą starali się kwestionować jej miejsce i rolę w zbawczym dziele Chrystusa. W niedzielny poranek Matka Jezusa nie pobiegła do grobu, by dopełnić obrzędu pogrzebania Syna. Ona wiedziała, że Chrystus zmartwychwstanie. Czekała na Niego zanurzona w modlitwie. Czekała cierpliwie i z utęsknieniem. Wypatrywała. Pusty grób był dla Niej znakiem pewności nadziei. Dla ludzi chwiejących się i słabych w wierze grób Jezusa był miejscem Jego wiecznego spoczynku. Takim był dla Marii Magdaleny i jej przyjaciółek. Takim pozostaje dla wielu. One nie wierzyły w zmartwychwstanie. Gdyby wierzyły, to by nie spieszyły balsamować Jego ciała. A Maria Magdalena, widząc pusty grób, nie posądzałaby nikogo o kradzież ciała. Uratowała je miłość do Jezusa. Dzięki niej otrzymały łaskę rozmowy z aniołami, którzy oznajmili im radosną wieść o powstaniu z martwych ich Mistrza, i łaskę spotkania z samym Zmartwychwstałym! Pusty grób stał się dla nich miejscem wylania łaski wiary w zmartwychwstanie Pana! Dla Heroda, Piłata, żydowskich kapłanów, teologów, społecznych przywódców i ludzi z nimi związanych grób Jezusa był wyrzutem sumienia. Wszyscy oni wiedzieli, że skazali na śmierci niewinnego. Czy kiedykolwiek zdołali się uwolnić od koszmaru wspomnień i wyrzutów sumienia? Nie wiadomo! Niełatwo bowiem wymazać z pamięci haniebne czyny. W ich zamyśle zabicie i pogrzebanie Jezusa miało się stać kresem kłopotów związanych z Mistrzem z Nazaretu, a stało się zarzewiem jeszcze większych problemów. Jakie znaczenie pusty grób Chrystusa miał dla tłumów, które najpierw wołały: „Hosanna! Błogosławiony Ten, który przychodzi w imię Pańskie”, a kilka dni później: „Ukrzyżuj Go!”, nie sposób ustalić. Być może w ogóle nie dostrzegły tego faktu. Być może w kimś innym upatrywały już wówczas nowego przywódcy w spełnieniu żywionych, lecz niespełnionych do tej pory marzeń i oczekiwań. Pusty grób Jezusa jest też dowodem klęski Szatana, zagorzałego wroga Jezusa, i jego popleczników! Jest znakiem jego całkowitej, nieodwracalnej i wiecznej porażki! A jakie znaczenie ma on dla nas? Modlitwa do Pana Jezusa to szczególny rodzaj próby kontaktu ze świętym, w którym osoba wierząca zwraca się bezpośrednio do Jezusa. Choć w zbiorze modlitw niemal każdego świętego można znaleźć prośby skierowane bezpośrednio do Chrystusa, to na szczególną uwagę zasługuje modlitwa znaleziona w grobie Zbawiciela oraz koronka ojca Pio. Spis treści: Modlitwa do Pana Jezusa znaleziona w grobie Zbawiciela Modlitwa do Pana Jezusa o pomoc (wg ojca Pio) Modlitwa do Pana Jezusa znaleziona w grobie Zbawiciela Modlitwa znaleziona w grobie Zbawiciela to modlitwa wstawiennicza, w której podmiot liryczny prosi o szczęśliwą śmierć w zamian za męki, które wycierpiał na ziemi. Według wierzeń chrześcijańskich tę modlitwę odnaleziono w grobie Zbawiciela po jego zmartwychwstaniu. Podobno każdy, kto będzie tę modlitwę codziennie odmawiać, dostanie znak o godzinie swojej śmierci. „O najsłodszy Panie Jezu oddaję się Tobie dnia dzisiejszego i na zawsze, a osobiście w godzinę śmierci mojej. Odwołuję się do nieskończonej dobroci Twojej. Rany Twoje najświętsze, niechaj będą mym spoczynkiem. Krew i woda, która wypłynęła z Najświętszego Serca Twego, niechaj mnie broni na strasznym sądzie Twoim. Najświętsze ciało i krew Twoja, niechaj mnie nakarmi i napoi Bojaźliwa śmierć Twoja, niechaj mnie zachowa ku żywotowi wiecznemu. Krwawe krople Twoje, niechaj zmyją grzechy moje. O mój Jezu Twój gorzki smutek ofiaruję Najmilszemu Ojcu Twemu Niebieskiemu na odpuszczenie wszelkich grzechów moich. Twoje wzgardy i zelżywości o najmilszy Jezu, które wycierpiałeś, niechaj zapłacą wszystkie grzechy moje. Twoje ciężkie urąganie i męki niesłychane, niechaj mnie ochronią. Te wszystkie boleści Twoje, o mój Jezu, oddaję Twemu Ojcu Niebieskiemu, za wszystkie moje niedbalstwa w służbie Twojej. Twoja wielka miłość, niech mnie obroni od sztormów szatańskich w godzinę śmierci mojej. O Panie Jezu mój, Twoja Święta Krew, niechaj duszę moją grzechami zmazaną obmyje. Twoja poraniona Głowa, niechaj mnie obroni od wszelkiego złego. Twoje niewinne na śmierć zasądzenie, niechaj mi będzie na odpuszczenie grzechów moich, długów moich. Twoje prace, niechaj nagrodzą moje popełnione złości. Twoja nagość, niechaj okryje nagość duszy mojej. Twoje gorzkości i ciężkości śmiertelne, zranione nogi, ręce i Serce Przenajświętsze, niechaj mnie w złej mocy śmierci mojej oświecą. W Ranach Twoich Przenajświętszych ukryj mnie całego. Krew Twoja z Przenajświętszego Serca Twego, niechaj mnie obmyje. Twoja Boska Moc, niechaj mnie utwierdza i zachowa od wszystkiego złego na duszy i ciele. O najsłodszy Panie Jezu Chryste, Twoje Rany i boleści niechaj mnie błogosławią. O gorzka Męko Jezusowa, zachowaj mnie od zguby wiecznej. O najdroższe Rany Jezusa mojego, bądźcie mi pomocą w ostatnią godzinę śmierci mojej. O Najdroższa Krwi Jezusa mojego, obmyj grzechy moje przed Bogiem Ojcem Twoim. O Panie Jezu Chryste, Twoja boleść, śmierć, uczynki dobre i nauki, niechaj mi pomogą zaprzestać grzechów moich, ale i dozwól mi za nie serdecznie żałować. Oddaję się na koniec, o mój dobry Jezu, Najświętszemu Sercu Twemu i ufam Twemu Miłosierdziu, wierzę w zasługi Męki i Śmierci Twojej, której się polecam i oddaje, a osobliwie w godzinę śmierci mojej. Amen.” Modlitwa do Pana Jezusa o pomoc (wg ojca Pio) „O Mój Jezu, Ty powiedziałeś, ... proście a będzie wam dane, szukajcie a znajdziecie, kołaczcie a otworzą wam. Kiedy bowiem, ktoś prosi otrzymuje a kto szuka znajduje a kto kołacze temu otworzą. Ojcze Nasz ..., Zdrowaś Mario ..., Chwała Ojcu ..., O Sekretne Serce Jezusa, ufam i wierzę Tobie. O Moj Jezu, Ty powiedziałeś ... wszystko o co poprosicie Ojca w moim Imieniu, On da wam. Ja proszę Boga-Ojca w Twoim Imieniu o błogosławieństwo (dla ...) Ojcze Nasz ..., Zdrowaś Mario ..., Chwała Ojcu ..., O Moj Jezu, Ty powiedziałeś ...Niebo i Ziemia przeminą ale moje słowa nie przeminą nigdy. Ja znalazłem(am) siłę i moc dla Twoich sekretnych słow. Ja proszę Boga-Ojca w Twoim Imieniu o błogosławieństwo (dla ...) Ojcze Nasz ..., Zdrowaś Mario ..., Chwała Ojcu ..., O Sekretne Serce Jezusa, Panie Miłosierdzia i Współczucia, miej litość nad naszymi grzechami.” Kategoria: Kalendarz liturgiczny Modlitwy i rozmyślania w Wielki Piątek i przed Krzyżem [Modlitwa przed Panem Jezusem Ukrzyżowanym (1910r)] [Modlitwa do Ukrzyżowanego Chrystusa Pana] [Modlitwa z wszelką prośbą o zbawienie. (na Wielki Piątek) (1882r)] [Modlitwa o Męce Pańskiej. (1857r.)] [Modlitwa w czasie odwiedzenia grobu Pańskiego (1893r.)] [Modlitwy i rozmyślania w Wielki Piątek (1864r)] [Ukłon pobożny krzyżowi Zbawiciela.] [Modlitwa przed krzyżem.] [Modlitwa przed Krucyfixem.] [Stanę pod krzyżem. (1903r.) x Antoniewicz] [Modlitwa do Krzyża Pańskiego] [Modlitwa do ukrzyżowanego Zbawiciela z ofiarowaniem Mu swej pracy.] [Przechodziłem koło krzyża.] [Modlitwa u stóp Krzyża ( x. Karola Antoniewicza).] [Modlitwa rozmyślanie przy Krzyżu Pańskim.] [Modlitwa przed krzyżem misyjnym] [MODLITWA VIII. x. Antoniewicz] [Modlitwa chorej osoby w Wielki Piątek. (1862r)] [Modlitwa na wielki Piątek i Sobotę. (1882r.)] [Modlitwa u grobu Zbawiciela w Wielki Piątek i w Wielką Sobotę.] [Wielki Piątek - Modlitwa z modlitewnika z 1903 r.] Zobacz również: [Modlitewnie przy Krzyżu świętym - bądź uwielbiony]. Modlitwa przed Panem Jezusem Ukrzyżowanym(z modlitewnika "Przed Twe Ołtarze zanosim błaganie" z 1910r): (poniżej modlitwa przepisana z tyłu obrazka - zachowałem oryginalną pisownię) MODLITWA DO UKRZYŻOWANEGO CHRYSTUSA PANA Ukrzyżowany Jezu mój! przyjm łaskawie modlitwę, którą już dziś, zamiast w godzinę śmierci do Ciebie zanoszę, gdyż wówczas wszystkie zmysły mię opuszczą. Kiedy więc najsłodszy Jezu, gasnące i spuszczone moje oczy, nie będą mogły już więcej na Ciebie patrzeć, pomnij na miłośne spojrzenie, którem spoglądam teraz na Ciebie, a zmiłuj się nademną! Kiedy me usta wyschnięte, nie będą mogły ucałować przenajświętszych Ran Twoich, pomnij na pocałunki, które teraz na nich wyciskam, a zmiłuj się nademną! Kiedy zimne ręce moje, nie zdołają już więcej uchwycić Twego Krzyża, pomnij na miłość, z jaką teraz ten Krzyż obejmuję, a zmiłuj się nademną! Kiedy w końcu obrzmiały i nieruchomy język mój, ani słowa już więcej nie wymówi, pomnij, że w tej chwili tym językiem wzywam: Jezus, Marya, Józef, Wam polecam duszę moją!(300 dni odpustu codziennie; kto przez rok odmawia, dwa razy odpust zup: po spowiedzi i komunii, i za dusze zmar:, PIUS X. zezwoleniem władzy z drukarni "Tata Giovanni". Modlitwa z wszelką prośbą o zbawienie.(na Wielki Piątek) [1882r] O Trójco przenajświętsza, Boże Ojcze, Boże Synu, Boże Duchu święty, Tobie cześć, pokłon i chwała na wieki, czczę Ciebie i błogosławię, Panie mój, jako początek i koniec wszystkiego; pragnę Cię i wzywam ze wszystkich sił duszy mojej i serca mojego jako najwyższe dobro, najwyższą moc, najwyższą, miłość. Tobie poświęcam i oddaję moje myśli, czucia, słowa, uczynki, radości i cierpienia; chcę, czegokolwiek chce wola Twoja Boska; chcę, ponieważ Ty tak chcesz, Panie i Ojcze mój przedwieczny. Błagam Cię, oświeć mój rozum, sprawuj moje serce, uchowaj w czystości ducha mojego i ciało moje. Dozwól mi i pomóż Panie odpłacić winy moje pokutą i poprawą, pokonać kuszenia, pohamować w sobie żądze ziemi, a cnoty Chrystusowe naśladować. Przejmij moje serce wdzięcznością za wszelkie . Twoje łaski i dary; przejmij je obrzydzeniem grzechów, miłością bliźniego i pogardą, świata. Bądź mi miłościw. Boże mój najlitościwszy, a daj mi zwyciężać w sobie pożądliwość przez umartwienie, łakomstwo przez jałmużnę, gniew przez odpuszczenie, pychę przez pokorę, lenistwo przez zamiłowanie moich powinności, miłość własną przez miłość Chrystusa, wszystkie złości świata przez chrześcijańska, cierpliwość; daj mi zwyciężać w sobie obojętność, słabość wiary i wszelkie najazdy piekła, przez modlitwę tak serdeczną i Tobie miłą, jak była w Ogrójcu modlitwa Zbawiciela. Niech Ci się podoba, o Jezu najsłodszy, uczynić . mię w zamysłach roztropnym, w niebezpieczeństwach odważnym, w przeciwnościach cierpliwym, w powodzeniach pokornym. Nie dozwól mi nigdy być pozbawionym skruchy przy wzywaniu miłosierdzia Twojego, wstrzemięźliwości w braniu pokarmów, pilności w pełnieniu moich obowiązków, stałości i pociechy w służbie Twojej. Racz mi dać Panie mój pokój sumienia, skromną powierzchowność, wewnętrzną pokorę, budującą rozmowę i przykładne we wszystkiem zachowanie się. Daj mi mocno pojąć i skutecznie pamiętać jaka jest znikomość ziemi, jaka chwała nieba, jaka krótkość czasu, jaka niezmierna wieczność. Błagam Cię na koniec O Boże wszechmogący, litości niewysławiona, iżbyś grzechów 1 złości moich nie pomnąc, raczył przez swoje miłosierdzie ojcowskie dać mi zbawienne przygotowanie się na śmierć, i bojaźń sądu Twojego i raju dostąpienie; przez Pana na-naszego Jezusa Chrystusa. Amen. Modlitwa o Męce Pańskiej. (1857r.) Stworzycielu nieba i ziemi, Odkupiciela narodu ludzkiego, prawdziwy Synu Boga żywego, Panie Jezu Chryste! przed Tobą ja grzeszny głowę moją skłaniam, Twojemu Św. Majestatowi serce moje grzeszne oddaję. Przed najświętszym Bóstwem Twojem na kolana upadam, a dla grzechów moich nie śmiem wołać ku Tobie, Bogu prawdziwemu, a to dlatego, żem Cię Boga mego rozgniewał; Boga, któremu wszystkie grzechy są wiadome. Gdybyś Panie chciał patrzeć na grzechy moje, a nie na najwyższe miłosierdzie Twoje, zginęłaby z bojaźni gniewu Twego w głębokości grzechów dusza moja, zginęłaby ziemia cała. Jednakże proszę Cię, Panie Jezu Chryste, nie racz mnie karać za grzechy potępieniem duszy, którąś odkupił krwią Twoją na krzyżu. Nie karz mnie, Panie, dla zbrodni moich sromotą świecką, ale wspomnij na owę obelgę, którąś miał, kiedyś na krzyżu obnażony wisiał przed czystą Panną Maryą, Matką Twoją, która miała wielką żałość z tego Twojego zhańbienia, kiedyś przed wszystkim ludem wisiał na krzyżu. Nie racz mnie karać smutkiem wielkim za grzechy moje, któremi obraziłem Ciebie, Pana mojego najmiłosierniejszego, ale wspomnij na owo zasmucenie, któreś miał na górze Oliwnej, kiedyś Ojca Twego wzywał, mówiąc: „smutna jest dusza moja, aż do śmierci.“ A przez owe Twoje zasmucenie, kiedyś się krwawym potem pocił dla swojego stworzenia, mój najmilszy Zbawicielu! racz zgładzić grzechy moje, któremi wykroczyłem przeciw Majestatowi Twemu. Proszę Cię Panie! wspomnij na wielkie miłosierdzie Twoje, ponieważ ciało i dusza moja bez Ciebie, Pana mego, być nie może; wszak żeś Panie rzekł: „nie chcę śmierci grzesznego człowieka, ale chcę, aby się nawrócił i z grzechów powstał.“ Wierzę, mój Panie! iż mnie, jako prawdziwy Bóg ukrzyżowany dla mego zbawienia, nie raczysz odrzucić od miłosierdzia swego. Wierzę, Boże wszechmogący! iż mnie przyjmiesz do siebie z miłosierdzia Twego niewymownego, tak, jakoś marnotrawnego przyjął syna, jakoś przyjął grzeszną niewiastę Maryą Magdalenę do łaski swojej, a jakoś jej grzechy odpuścił, tak też przez miłosierdzie Twoje odpuść mnie grzesznemu. Miłosierny Panie! wiesz jak się masz nade mną zmiłować, bo miłosierdzie Twoje większe, niż grzechy całego świata; przeto ufność mam w łasce Twojej Panie Jezu Chryste! iż mnie tóż raczysz pocieszyć, o co Cię pokornie proszę: przez owo w Ogrójcu Judaszowe zdradzenie, przez haniebne pojmanie od niewiernych żydów, przez okrutne i nielitościwe przez rzekę Cedron prowadzenie, po któremeś wiedzion był do Anasza, a tam policzek wziąłeś niewinnie. Potem najgrawany rozmaicie, naśmiewany i okrutnie policzkowany. Tu znowu do Piłata wiedziony, gdzie Twe najszlachetniejsze Ciało było zbite i łańcuchem obciążone, przez fałszywe świadectwa przeciwko Tobie, przez nielitościwe prowadzenie do Heroda, i tam na pośmiech w białe odzienie przyobleczenie, przez sromotne od Heroda do Piłata odprowadzenie, nielitościwe z odzienia odarcie, u słupa biczowanie, koronowanie cierniową koroną, pokorne na ratuszu stanie, niewinne na śmierć osądzenie, przez krzyża noszenie i pod krzyżem upadanie, przez haniebne rozciągnienie, okrutne rąk i nóg przybicie, niemiłosierne z krzyżem podniesienie i rozpustne naśmiewanie. Przez napojenie żółcią z octem, kiedyś Panie zawołał żałosnym głosem: „pragnę“ a nie pragnąłeś czego innego, jedno zbawienia rodu ludzkiego; przez owe słowa Twoje, któremi się do Boga Ojca za nieprzyjaciół modliłeś, mówiąc: „Ojcze, odpuść im, bo nie wiedzą co czynią;“ przez polecanie ducha Twego najświętszego w ręce Boga Ojca i Twoje pokorne wołanie „Heli, Heli, Lammazabathani!“ Przez Twoje najświętsze miłosierdzie któreś łotrowi na krzyżu pokazał, mówiąc: „dziś ze mną będziesz w raju.“ Przez miłość Matki Twojej, którą miała pod krzyżem stojąc i patrząc na Ciebie tak zbitego, między łotrami zawieszonego. Przez polecenie Jćj uczniowi swojemu Janowi, mówiąc: „oto matka twoja“ a do niej rzekłeś: „niewiasto, oto syn twój.“ Gdy wszystkie siły serca i ciała Twego ustawały, skłoniwszy głowę, rzekłeś: „wykonało się;“ przez ostatnie słowa, któremi dla zbawienia naszego, wstępując w bramy śmierci do Ojca niebieskiego, zawołałeś: „Ojcze! w ręce Twoje polecam ducha mojego;“ przez śmierć Twoje najświętszą, przez przebicie boku i serca Twego, przez Twoje w grób włożenie, przez chwalebne zmartwychwstanie, przez zesłanie Ducha Ś., przez wesołe Matki Twojej, Najświętszej Maryi Panny wniebowzięcie, przez wielką chwałę Twoję, jaką masz w królestwie niebieskiem, gdzie Aniołowie ŚŚ. przed Twym Majestatem Najświętszym upadają, śpiewając: Święty, Święty, Święty, Pan Bóg wszechmogący, pełne jest niebo i ziemia wielmożności chwały Twojej. Przez te wszystkie okrutnej męki Twojej wspomnienia i siedem boleści Najświętszej Maryi Panny, przez to wszystko com ja grzeszny wspomniał i zasługi wszystkich ŚŚ., najmiłosierniejszy Panie, racz mnie grzesznego w tej prośbie wysłuchać; nie dopuszczaj mi przyjść w moc nieprzyjaciół moich. Wyrwij mnie, Boże, z ich mocy, jakoś wybawił Jonasza z wnętrzności wieloryba, Zuzannę od śmierci, Dawida z paszczęki lwów, Piotra z głębokości morskiej. O Boże! o Adonai! Panie Boże wszechmogący! wielki i miłosierny, zmiłuj się nade mną. A jakoś Faraona z ludem jego, z końmi i wozami w morzu Czerwonym pogrążył i zatopił, tak też racz pogrążyć i potłumić wszystkich nieprzyjaciół Krzyża Ś. i wiary Ś. katolickiej. Jakoś cudownie lud Izraelski z Egiptu mocą prawicy Twojej wyprowadził, czterdzieści lat na puszczy karmił i opatrywał, tak nas, sługi Twoje, z wszelkiego utrapienia, kłopotu, nędzy, ubóstwa, niedostatku i uciśnienia wyrwij; prosimy Cię, Panie, w Imię jednorodzonego Syna Twego Jezusa Chrystusa, który nam to przyobiecał, mówiąc: „O cokolwiek Ojca mego w Imię moje prosić będziecie, wszystko wam dano będzie.“ Boże Ojcze wszechmogący, w Imię to najdroższe Jezus, proszę Cię o odpuszczenie grzechów moich, o skruchę i żal serdeczny, o poprawę życia, o cierpliwość, wiarę i pomnożenie w dobrych uczynkach. Proszę Cię, Panie, za moich rodziców, dziatki, rodzinę, przyjaciół i t. d. Proszę Cię, Panie, o zmiłowanie się nad duszami w czyśćcowych mękach zatrzymanymi. O to wszystko, Boże Ojcze wszechmogący, przez Imię Jezusa, Syna Twego najmilszego proszę Cię, O co Ty chcesz abyśmy Cię prosili, aby to było z większą chwałą Twoją i zbawieniem duszy mojej. Albowiem wierzę, iż raczysz wejrzeć na zasmucenie serca mego, bo któż ma mnie pocieszyć i kto jest, coby mnie co dobrego uczynił, tylko Ty, Panie Boże mój. Nie opuszczaj mnie, ale wspomóż, jedyna nadziejo moja. Stworzycielu, Odkupicielu i Ojcze mój! niechaj będę w łasce Twojej. O Panie mój! przez wielką miłość Twoję, którąś umiłował człowieka, żeś raczył zstąpić na ten świat dla zbawienia ludzkiego, żeś się stał człowiekiem i podjął okrutną śmierć: Stworzyciel dla swego stworzenia. Słowo stało się ciałem. O najłaskawszy Panie Jezu Chryste! najmocniejszy Królu! racz mnie nędznego pocieszyć, proszę Cię przez Trójcę Najświętszą w Imię Ojca i Syna i Ducha Ś., przez wcielenie Twoje w żywocie Panny Najświętszej, albowiem będąc Bogiem, Królem i Panem, stałeś się człowiekiem, z czego wielką radość miała Matka Twoja Najświętsza, kiedy Cię Boga, Duchem Św. poczęła. Daj, abym ja też był pocieszony na duszy i na ciele, przez przyczynę Matki Twojej Najświętszej i 'Wszystkich ŚŚ. zasługi. Amen. Za: „Katolickie nabożeństwo” (1857r.) MODLITWA w czasie odwiedzenia grobu Pańskiego (1893r.) Z wiernymi w obliczu wszystkich aniołów stoję z najgłębszą pokorą u grobu Twojego, Jezu najsłodszy! zbliżam się do Twego wizerunku na krzyżu. Pobożnie całują rany Twoje, najświętszego ciała Twojego z najgłębszem uszanowaniem i upragnieniem, aby po wszystkich kościołach i miejscach całego świata, po wszystkich grobach wystawionych czczone, wielbione i adorowane były należycie. O najświętszy Zbawicielu świata Jezu Chryste! nie racz pogardzań modlitwą, moją największą prośbą przy dzisiejszem obchodzeniu pamiątki śmierci Twojej, niechaj płyną kr W Twojej najdroższej krople, dla obmycia nas z grzechów naszych. Niech przez nią oczyszczeni, poznamy prawdziwe dobro, któreś nam w męce Twojej niewinnej zapewnić raczył. Niech jej szacunek nie ginie w duszy naszej. Szanownem i świętem będzie dla nas wspomnienie Twoje Jezu, aż do śmierci niezwyciężonej miłości ku ludziom: głębokie i pokorne westchnienia nasze, niechaj napełnią serca nasze gdy zbliżamy się do nabożnego rozpamiętywania bolesnej i oraz cudownej śmierci Twojej Chryste. O jakże to bolesne życie na krzyżu z śmiercią się pasujące. O jakże to przenikliwy głos! z śmiertelną ociężałością zawołany! Boże mój! Boże mój! czemuś mię opuścił? O jak wiele męk, w jednej męce! O jak wiele śmierci w jednej śmierci Na widok niesłychanych cierpień i śmierci obelżywej Twojej Zbawicielu, zdumiały się nieba, wstrzęsła się ziemia, przerwała się zasłona kościelna. Któryś dla nas był ukrzyżowany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami. Któryś dla nas narodzony, umęczony, przebodziony. Nie opuszczaj nas Panie w życiu i śmierci. Amen. Za: "Złoty Ołtarz" (1893r.) Modlitwy i rozmyślania w Wielki Piątek [1864r] W cichem rozmyślaniu chcę obchodzić dzień śmierci Twojej, o Panie i Zbawicielu mój! Umarłeś najboleśniejszą, i najobelżywszą śmiercią, po tak licznych i wielkich mękach! Sprawże to łaską swoją świętą, aby dusza moja przejęta Twem miłosierdziem, mogła Ci godne dzięki składać, czcić i miłować Cię, a w końcu dostąpić tego zbawienia, które nam przez śmierć swoje wysłużyłeś. Amen. Rozmyślanie pierwsze: „Kto to jest, co niegdyś w tym dnie umarł?" Dla czegóż to smuci się dzisiaj świat cały katolicki? czyjąż to śmierć lud wierny obchodzi? Któż to jest, którego śmierć dziś opłakujemy? Ach! jest to ten, którego Ojciec niebieski posłał na świat, aby ludzi uratował od zguby i wysłużył im wieczną szczęśliwość! Jest to jednorodzony Syn Boga! jest to Słowo przedwieczne, jest to Światło z Nieba zesłane na oświecenie wszystkich ludzi i wskazanie im drogi zbawienia! Jest to ów Dobroczyńca i Cudotwórca, Miłośnik nieszczęśliwych, który głodnych karmił, chorych leczył, umarłych wskrzeszał, smutnych pocieszał, grzesznikom odpuszczał grzechy, ubogim opowiadał Ewanielią. Jest to Zbawiciel i Odkupiciel całego rodu ludzkiego, Jezus Chrystus, Pan i Bóg nasz! Jest to Syn Boży, przez którego stało się wszystko, co się stało: który w czasie zstąpił z Nieba i stał się człowiekiem, aby nas ludzi wzniósł do godności swych braci i dzieci Boskich! Ten to, ten ukochany Syn Ojca przedwiecznego, ten Zbawiciel i Odkupiciel, którego przyjścia z utęsknieniem od wieków pragniono, ten sprawiedliwy Najświętszy, ten Boski Nauczyciel, ten Dobroczyńca ludzi, ten Zbawiciel i Odkupiciel — ponosił męki i umarł! MODLITWA. Ach! cześć Ci oddaję wśród Twych mąk i śmierci dla nas podjętych, Synu Boży, Odkupicielu i Zbawicielu nasz! Upadam przed Tobą, i cześć Ci oddaję. Chryste Jezu! Panie i Boże mój! Ty we wszystkiem, prócz grzechu, stałeś się nam podobny, nawet i w cierpieniu, i w śmierci samej. Jakże słusznie mogłeś był żyć na zawsze, jakże słusznie mogłeś tu doznawać wszelkich pociech! Ty przecież obrałeś męki i śmierć. Ta była wola Ojca przedwiecznego, której chętnie poddałeś się, dobrowolnie poszedłeś na śmierć, i byłeś posłuszny aż do krzyża: bo to było postanowiono w przedwiecznych wyrokach Boga, bo tego wymagało zbawienie ludzi; sprawże: abyśmy równie Ciebie naśladując, za przewodnictwem wiary św. i nauki Twojej, we wszystkiem aż do śmierci z wolą Ojca Niebieskiego się zgadzali. Amen. Rozmyślanie drugie: „Jak umarł Jezus." Wznieś się duszo moja! abyś mogła widzieć umierającego Zbawiciela! Wstąp duchu mój na Kalwaryą! Po zniesionych licznych i wielkich zniewagach, udręczeniach, szyderstwach, po bolesnem biczowaniu i wzgardliwym ukoronowaniu cierniem, włożono Nań ciężki krzyż, aby go sam zaniósł na miejsce śmierci. Doszedł tam, Położył krzyż. Obnażono Go, i złożono na drzewie krzyża, jak baranka na rzeź, który nie otworzył ust swoich. Rozclągniono Go na krzyżu, do którego ręce i nogi gwodźmi przybito. Tedy wzniesiono Go z krzyżem, jako Pośrednika między niebem a ziemią; wzniesiono na widok ludu całego świata. A wśród tych najokropniejszych mąk, jeszcze się urągali i szydzili z Niego nieprzyjaciele, wraz z pospólstwem od nich zwiedzionemu On zaś modlił się do Boga, Ojca swojego: Ojcze! odpuść im bo nie wiedzą, co czynią. Nawet zniewagi doznawane od łotra, obok wiszącego, zniósł cierpliwie. Drugiego zaś łotra, z serca nawróconego i żałującego za swoje zbrodnie, pocieszył odpuszczeniem mu grzechów i zapewnieniem przyjęcia do Nieba. Matkę swoje stojącą pod krzyżem, pogrążoną w żalu, pocieszał także, i polecił ją opiece ukochanego ucznia. Po trzech godzinach okropnych męczarni, uczuł pragnienie, i podano Mu żółci z octem. A w końcu, ach! któż pojmie to pełne tajemnic narzekanie, które jedynie wśród wszystkich męczarń wyszło z ust Jego: Boże mój! Boże mój, czemuś mnie opuścił! Przecież minęła smutna godzina. Pociecha i spokojność wróciły do duszy Jego! Teraz się wszystko spełniło! — rzekł: O Ojcze weź duszę moje! w ręce Twoje polecam ducha mojego! a rzekłszy to, skłonił głowę, i skonał. MODLITWA. Upadam przed Tobą, o Zbawicielu rozpięty na krzyżu! i cześć Ci najgłębszą oddaję. Okropną wydawała się w oczach ludzkich śmierć Twoja; lecz jakże była piękną w oczach Boga! boś umarł niewinnym, sprawiedliwym i świętym; a z jaką łagodnością i miłością, z jaką spokojnością i cierpliwością, z jakiem poddaniem się woli Boga, z jaką rezygnacyą i przytomnością szedłeś na śmierć, i umarłeś na krzyżu 1 Tak sprawiedliwy umiera. O gdyby i mój koniec mógł być w tym względzie Twemu podobny! Ach Panie! który stałeś się nauczycielem i przykładem dla mnie w życiu i śmierci, sprawże to, abym tak świętobliwie żył, jak Ty, i tak spokojnie, jak Ty, umarł! Spraw, aby przez to najsmutniejsze opuszczenie, jakiego za mnie i za wszystkich ludzi doznałeś na krzyżu, doznał dusza moja przy zgonie pociechy i pomocy od Ciebie! Spraw abym spokojnie i świętobliwie umarł w Tobie. Amen. Rozmyślanie trzecie: „Dla czego Jezus umarł? Jakaż była właściwa przyczyna śmierci Jezusa? dla czegóż tak wiele, i tak ciężkich meczami zostało na Niego włożonych? Czemuż to sprawiedliwy tak haniebną śmiercią umierać musiał? Ach! któż dostatecznie pojąć zdoła tę przyczynę pełną tajemnic! Bóg włożył na Niego nieprawości nas wszystkich — mówi Pismo św. dla naszych grzechów został zraniony, a przez Jego rany uleczeni zostaliśmy. ( Tak jest: za nas, za wszystkich umarł Chrystus: tak naucza ś. Paweł Apostoł. Więc i za mnie cierpiał i umarł, i za moje grzechy poszedł na śmierć: dla tego umarł Jezus, abym ja mógł żyć na wieki. Co za miłość! Tak jest: większej miłości już nikt okazać nie może nad tego, kto życie kładzie, za przyjaciół swoich. Ach! więc tak bardzo mnie, i wszystkich umiłowałeś Chryste Jezu! Boże i Zbawicielu mój Ty poniosłeś tę karę, którą my ponosić powinniśmy byli! Ty pokutowałeś za te grzechy, i zgładziłeś je, za które my pokutować byli powinni, a których przecież zgładzić nie mogliśmy sami. Ty umarłeś, abyśmy żyli na wieki. Ty nas pojednałeś z Ojcem Niebieskim! Już teraz życie i zbawienie są nasze; jesteśmy uratowani, odkupieni przez Ciebie, uwolnieni od grzechu i kar grzechowych: bo ten Baranek, który za nas ofiarowany został, zdjął z nas wszystkie grzechy. Przetoż i ja teraz powinienem brzydzić się grzechem, i żadnym nie obciążać duszy mojej. Bo, o jakże niegodnymi stają się Jego odkupienia ci, którzy by jeszcze dobrowolnie grzeszyli! Ach nie! niech będzie ode mnie dalekim wszelki grzech! Bo mógłżebym dobrowolnie na nowo Boga mojego obrażać, a tak niweczyć dzieło odkupienia Zbawiciela mojego! Statecznie więc chcę przezwyciężać wszelkie złe a kochać i ćwiczyć się w każdej cnocie, abym się mógł stać uczestnikiem zasług odkupienia Zbawiciela mojego. MODLITWA. O Zbawicielu mój! jakże Ci zdoła dusza moja złożyć godne dzięki! jakże Cię potrafię miłować należycie za tak wielką miłość, którą mi okazałeś? Przez Ciebie, przez śmierć Twoje odkupionym zostałem; przez Ciebie mam odpuszczenie grzechów, i życie wieczne Ach! czuję to, jak dusza moja powinna Cię kochać ze wszystkich sił swoich, trzymać się święcie, a nie odłączać nigdy od Ciebie. W Ciebie chcę wierzyć, w Tobie całą nadzieję pokładać, Ciebie i Ojca niebieskiego miłować nad wszystko. Podług Twojej nauki pragnę urządzić życie moje, abym się Tobie i Ojcu podobać mógł. Umacniaj mnie tylko, o Zbawicielu mój! abym się mógł stać uczestnikiem zasług męki i śmierci Twojej. Amen. za: Książka do nabożeństwa dla wszystkich katolików, szczególniej zaś dla wygody katolików Archidyecezyi Gnieźnieńskiej i Poznańskiej z polecenia najprzewielebniejszego Arcy-Biskupa Dunina ułożona. (1864r.) Ukłon pobożny krzyżowi Zbawiciela. Panie Jezu Chryste! Zbawicielu nasz, kłaniamy się Tobie jako Bogu prawemu, i za to Cię błogosławimy, że przez krzyż Twój odkupiłeś świat. Dziękujemy dobroci Twojej, iż tenże krzyż który był niegdyś przekleństwa znakiem, Tyś go dla nas uczynił źródłem wszelakich błogosławieństw, i początkiem wszystkich łask Twoich Boskich. Oto samym krzyża świętego znakiem rozpędzają się nieprzyjaciół piekielnych siły; a krótkie w wszelkiem utrapieniu i troskach znoszenie z Tobą mój Jezu krzyża, niezmierną nam zapewnia chwały wiecznej cenę. Żeś tedy tak podwyższył w kościele Twoim krzyż Twój Panie, upadamy na kolana pobożnie przed samem wyobrażeniem jego, Tobie na nim zawieszonemu oddając pokłon. Ale że go jeszcze na ostatecznym sądzie masz podwyżyć w oczach całego świata, ażebyś przezeń tych potępił, którzy, z Jego zbawienia pożytkować nie chcieli, zmiłuj się nad nami sędzio sprawiedliwy, a daj nam pod nim z Magdaleną wypokutować uczciwie za grzechy nasze, o które byś nas miał sądzić i potępić. O drogi krzyżu! który z wiszącego na tobie świętego Chrystusowego ciała, nabrałeś szacunku i ozdoby, niechajże jako Jędrzej święty powitam Cię, kiedy mi się pokażesz podwyższony na sądzie Boskim; niech mię świętość Twoja okryje, przed-gniewem sędziego Boga, a tenże sam sędzia i Pan mój Jezus Chrystus, który mię odkupił przez Cię, niech mnie łaskawie przez Ciebie przyjmie do wieczności szczęśliwej. O krzyżu święty! oddaję najgłębszy ukłon wiszącemu na twych ramionach, Temu, któremu na ręku Najśw. Matki pasterze i trzej królowie kłaniali się, i któremu na łonie Ojca wiecznego, kłaniają, się wszystkie dusze błogosławione z aniołami. O drzewo najszlachetniejsze, krwią, Jezusową zlane! czczę i ucałować pragnę najmniejszą cząstkę Twoją. 0 znaku zbawienia mego! nie zawstydzę się czynić cię na czole i sercu mojem. Bądźże mi też tarczą przeciw postrzałom szatańskich pokus; bądź źródłem błogosławieństw Boskich, kiedykolwiek wyrażać cię będę: w Imię Ojca, 1 Syna, i Ducha świętego. Amen. z modlitewnika z 1882 r. Modlitwa przed krzyżem. Bądź pozdrowiony, o krzyżu święty, chwalebne znamię naszego odkupienia, drzewo życia, na którem Zbawiciel świata śmiercią swą przemógł śmierć rodzaju ludzkiego 1 W tym świętym krzyżu spoczywa chwała nasza, radość, nadzieja i ucieczka. Tern pełnem chwały znamieniem znaczę czoło moje, abym się nigdy krzyża Chrystusowego nie wstydził; usta moje, aby śmierć Twoją, o Jezu, wiecznie chwaliły; pierś moją, aby w niej nigdy nic wygasła pamięć Twych cierpień i Twej śmierci. Spraw, o Boski Zbawicielu, żebym w ten znak uzbrojony, nie doznał żadnej krzywdy ani od widzialnych ani niewidzialnych wrogów, lecz siłą Twego krzyża szczęśliwie wszystkie pokusy przezwyciężał. A gdy się kiedy ten znak na niebie ukaże, spraw, o Jezu, ażeby krzyż Twój nie był dla mnie postrachem, lecz pociechą. Amen. za: Obrazki świąteczne Kościoła Katolickiego Modlitwa przed Krucyfixem. Oto mnie widzisz, najukochańszy, najłaskawszy mój Jezu, korzącego się przed Św. obecnością Twoją! Błagam Cię najgoręcej, ażebyś wyrył w sercu mojem uczucia wiary, nadziei i miłości, oraz żalu za grzechy moje, i mocnego przedsięwzięcia nie obrażania Cię już więcej wtedy, gdy zajęty najżywszą miłością ku Tobie i zrzewneni rozczuleniem nad cierpieniami Twemi, o Panie, rozpamiętywam po kolei pięć ran Twoich, poczynając od tego, co o Tobie wyrzekł Ś. prorok Dawid: „Przebodli ręce i nogi moje, policzyli wszystkie kości moje.“ Módlmy się. Panie Jezu Chryste, przez pięć ran Twoich, które Ci na krzyżu miłość Twoja ku nam zadała, ratuj sługi i służebnice Twoje, któreś najdroższą krwią odkupił. Amen. za: „Katolickie nabożeństwo” (1857r.) Stanę pod krzyżem. (1903r.) x Antoniewicz Stanę pod krzyżem, gdy mnie ludzie chwalić będą, aby na widok upokorzenia Twego próżność moja była upokorzoną! Stanę pod krzyżem, gdy mnie ludzie obmawiać będą, a milczenie Twoje zamknie usta moje! Stanę pod krzyżem, gdy mnie ludzie prześladować będą, a bicze, które posiekały Ciało Twoje, ubiczują moją miłość własną! Stanę pod krzyżem, gdy niedostatek dokuczał mi będzie, a nagość Twoja nauczy mnie miłować ubóstwo moje! Stanę pod krzyżem, gdy złe myśli w głowie roić się będą, a ciernie Twoje rozprószą złe myśli moje! Stanę pod krzyżem, gdy mnie ludzie krzywdzić będą, a słowa Twoje „Ojcze, odpuść im, bo nie wiedzą, co czynią!" nauczą mnie nieprzyjaciołom przebaczać! Stanę pod krzyżem, gdy ani serca, ani domu otworem dla siebie nie znajdę, a z Tobą na krzyżu złożę głowę moją! Stanę pod krzyżem w opuszczeniu mojem, a słowa Twoje „Niewiasto! oto syn Twój" pokrzepią mię w mojem sieroctwie! Stanę pod krzyżem, gdy konać będę, a z Tobą zawołam: „Ojcze! w ręce Twoje oddaję ducha mego!" O Panie! gdzie pójdę po naukę, po poradę, po pociechę, jeśli nie do Ciebie? A gdzież Cię znaleźć mogę, jeśli nie na krzyżu, do którego przybiła Cię złość moja? Nie odstąpię od niego, bo tam pod krzyżem, miłością z Tobą połączony, od śmierci wiecznej mogę być ochroniony. Nie odstąpię od krzyża, bo krzyż moja nadzieja, krzyż moja pociecha, krzyż moja obrona, krzyż moje wspomożenie, krzyż moja ucieczka, krzyż moje odpocznienie, krzyż moje światło, krzyż moja chwała, krzyż mój przewodnik do nieba! z modlitewnika "Najświętsza Rodzina" (1903r.) Modlitwa do Krzyża Pańskiego. O krzyżu święty niewymownej miłości Boskiej, złości ludzkiej pamiątko. Pożądanie Jezusa Chrystusa, prac Jego kresie, największej obelgi Zbawiciela i ostatecznej Jego chwały znaku; Ty byłeś boleści łożem baranka przeczystego, Tyś jest ołtarzem, na którym on błogosławiony owoc Panny, niepokalanej, Syna Boga żywego, spełnił ofiarę przenajświętszą dla zbawienia naszego. Krzyżu święty, narzędzie odkupienia świata, jednając niebo z ziemią, i Boga z grzesznikami; Krzyżu najdroższy, u wszystkich narodów opowiadany i czczony; krzyżu chwalebny, który stawiasz nam przed oczy najwyższe miłosierdzie, najobfitszą pokutę, najzupełniejszą cnót wszystkich doskonałość; Krzyżu zbawienny, prawdziwy skarbie łask, ucieczko nieszczęśliwych, pociecho strapionych, ratunku wszystkich grzesznych, ufności konających ; krzyżu Boski; tarczo kościoła wojującego, godło kościoła tryumfującego, postrachu piekła, kluczu nieba, uwielbienie aniołów i Świętych krzyżu przenajświętszy, bądź uczczony i uwielbiony ode mnie grzesznika, bądź uczczony i uwielbiony wiarą, wdzięcznością i miłością moją. Chcę się wszystek dla Ciebie poświęcić, chcę się zawsze do Ciebie przywiązać, jako był przywiązany Zbawiciel mój przez miłość dla mnie. Chcę się z Tobą krzyżu święty połączyć sercem i umysłem i ciałem, gdyby mi wolno było; a proszę cię, przez onę krew najświętszą; którą byłeś oblany, abyś mi był wspomożeniem w uciskach, bezpieczeństwem w pokusach, radą w wątpliwościach, światłem w ciemnościach, pociechą w smutkach, przewodnikiem w życiu i zbawieniem w skonaniu. Amen. z modlitewnika z 1882r Modlitwa do ukrzyżowanego Zbawiciela z ofiarowaniem Mu swej pracy. O Jezu ukrzyżowany! Oto ja Tobie zdradzonemu od ucznia i przyjaciela Twego, Tobie zelżonemu i umęczonemu przez nieprzyjaciół Twoich niosę pokornie hołd, jako Panu i Bogu mojemu, i ze czcią i miłością, jako ubożuchny dar grzesznej duszy mojej, składam u nóg Twoich świętych tę drobną ku chwale Twej przedsięwziętą i ukończoną mą pracę. O Panie, Jezu mój! nie gardź tym hołdem moim i przyjmij tę pracę, przez którą dusza moja pragnęła złączyć się z Tobą, i dusze innych, wraz z sobą porwać ku Tobie. Przyjmij ją Panie, bo ja nią pragnę Ci podziękować za wszystkie niezliczone dobrodziejstwa Twoje w ciągu życia mojego doznane i za to, żeś mi jej dokonać pozwolił, a duszę moją tyloma pociechami podczas niej raczył pokrzepiać. O Panie, Jezu mój! jam niegodna, ażebym Imię Twe święte głosiła, ale Ty coś maluczkich obierał na Apostołów wielkiej chwały Twojej, spraw to cudowną swą mocą, by z tej pracy przyszło Ci tyle czci i uwielbienia od ludzi, ile ja pragnę, ale sama nie jestem w stanie Ci złożyć. O niechaj każda dusza, co zechce z niej korzystać, złączy się z moją, aby Cię przebłagać za zniewagi, za obojętność, jakich aż po dziś dzień doznajesz! Niech każde serce do Ciebie ukrzyżowanego się garnie; niech każdy, patrząc z bliska na ręce Twoje z miłością wyciągnione ku ludziom, i serce przez nich rozdarte, nauczy się kochać, cierpieć i przebaczać także wraz z Tobą. O Jezu najdroższy, spójrz na mnie najniegodniejszą służebnicę Twoją i przyjmij te moje prośby gorące, które zebrawszy, ze łzami pod krzyżem Twoim Ci składam. Pobłogosław im tak, aby one każdemu wymawiającemu je sercu, otwierały u stóp tego Krzyża źródło pociechy, wiary, nadziei i przebaczenia, i każdemu ukazały skarby miłosierdzia w rozdarłem sercu Twojem; aby każdemu wyjednały pomoc w potrzebie, pociechę w smutku, ulgę w uściskach życia i upragniony skutek próśb takich, które nie są Twej woli, ni jego szczęściu przeciwne! Mnie zaś, Panie, mnie, której już drogą tego krzyża tyle łask prosto z Twej ręki spłynęło, udziel mi jeszcze tej jednej, abyś w modlitwach tych, co mojem słowem zechcą Cię, Panie, uwielbiać, usłyszał i poznawał głos mojej, nade wszystko miłującej Cię duszy, i wtedy, gdy serce moje zamilknie już i zastygnie, gdy ludzie zapomną O mnie na ziemi, a dusza moja za grzechy tęsknić do Ciebie będzie, ażeby wtedy jeszcze jej głos przez usta braci żyjących do Tronu Twego dolatywał i wielbił Cię i wysławiał, a o przebaczenie i miłosierdzie dla niej błagał Cię, o mój Jezu, przez Twoją mękę i śmierć, którąś dla nas z miłości Twojej podjął. Amen. za: "Bądź wola Twoja" (1900r.) PRZECHODZIŁEM KOŁO KRZYŻA O Jezu mój drogi, ile razy przechodziłem w życiu koło krzyża Twego! Ile razy patrzyłem na Ciebie do krzyża przybitego, a oczy moje suche były. Oczy moje przy najmniejszym cierpieniu łzami się zalewały, a suche były patrząc na cierpienia Twoje. I odwracałem się od krzyża i szedłem krzyżować Ciebie grzechami ócz moich. O Jezu mój najmiłosierniejszy, ileż razy przechodziłem koło krzyża Twego, a uszy moje głuche były na słuchanie słów Twoich, jakieś do mnie w takiej miłości z krzyża wymawiał. Uszy moje ciągle otwarte na słuchanie tego co Cię obraża, a zawsze zamknięte na słowa Twoje. I odwracałem się od krzyża i szedłem krzyżować Ciebie grzechami uszu moich. O Jezu najlitościwszy, ileż razy przechodziłem koło krzyża Twego, a usta moje obojętności milczeniem zamknięte czci i chwały i dziękczynienia Tobie oddać nie chciały. Usta moje zawsze na gniew, przekleństwo, obmowę są otwarte, tylko milczą, kiedy trzeba Ciebie uwielbiać. I odwracałem się od krzyża i szedłem krzyżować Ciebie grzechami języka mego. O Jezu najdobrotliwszy, ileż razy przechodziłem koło krzyża Twego i patrzyłem na głowę Twoją najświętszą w cierniowej koronie i nie chciałem, wstydziłem się skłonić głowę hardą, chociaż upadlałem się i płaszczyłem się przed ludźmi. I odwracałem się od krzyża i szedłem ciernie dla Ciebie splatać z dumnych i rozpustnych myśli moich. O Jezu najcierpliwszy, ileż razy przechodziłem koło krzyża Twego i widziałem rany rąk i nóg Twoich i tę głęboką Serca Twego ranę, a jednak zamykałem serce moje. Ogień miłości Twojego Serca nie roztopił obojętności serca mojego. A przecież to moje serce przyjmowało z radością świat i czarta, tylko Ciebie przyjąć i kochać nie chciało. Ćwiczyło się w nieporządnej miłości siebie i ludzi, tylko miłość Twoja obca mu była. I odwracałem się od krzyża Twego i szedłem krzyżować Ciebie grzechami serca mego. O Jezu najpokorniejszy, Tyś znosił tyle zniewag ode mnie, który jestem robaczkiem wobec Ciebie. Tyś mnie nie złamał i nie starł w sprawiedliwej zpalczywości gniewu Twego. Tyś nie odwrócił ode mnie oblicza Swego, Tyś nie ściągnął rąk Swoich, Tyś nie zamknął Serca Swego-- bo Ty chcesz, abym się nawrócił do Ciebie. O Panie, ja również do Ciebie nawrócić się pragnę! Twoim jestem, o Panie, zbaw mnie! Tobie w ofierze oddaję całego siebie. Już nie moją, ale Twoją jestem własnością. Czyń ze mną co chcesz ! Twoim jestem i pragnę Twoim pozostać na wieki. Amen. (Ks. K. Bołoz Antoniewicz) " Święć się Imię Twoje " , Kraków 1952. Modlitwa u stóp Krzyża, ś. p. x. Karola Antoniewicza. O Jezu mój drogi — o Matko moja Maryo! W smutnem usposobieniu duszy mojej, dźwigam jak ciężar bolesny to życie moje. Nie wiem, gdzie mam szukać źródła boleści i tęsknoty mojej; krzyżów, któremi miłosierdzie Boskie nawiedza mnie, rozróżniać nie zdołam — bo krzyż mój, to każda myśl moja, bo krzyż mój to każde uczucie moje — bo krzyż mój, to serce moje — bo krzyż mój, to życie moje. Szukałem,(łam) szczęścia w świecie, ale świat mnie zawiódł, szukałem(lam) w marzeniu i łzach, ale łzy były zimne i gorzkie, szukałem (łam) w modlitwie, ale dusza moja była jako ziemia bez wody dla Ciebie. Ach! jeśli Ty o Jezu ukrzyżowany mnie odrzucisz, któż mnie przyjmie nędznego? Jeśli Ty o Matko boleści nie pocieszysz mnie, któż pocieszy? jeśli Ty odmówisz mi opieki Twojej, któż mi dopomoże! O mój Jezu, pójdę do Ciebie, chwycę się krzyża Twego, całą duszą moją, sercem mojem, myślą moją, a ty mnie nie odepchniesz, bo pod Krzyżem jest Matka Twoja, pod Krzyżem Matka moja, która za mnie do Ciebie się wstawi! Znużony(a) długą, ciężką, bolesną życia pielgrzymką, niemając gdzie głowę skłonić, nie mając gdzie serca przytulić, jako ptak z gniazdeczka wypłoszony, przepłakała dusza moja zdroje łez; Tyś je policzył o dobry Jezu, bom je przepłakał(a) u stóp Krzyża Twego; u stóp Krzyża odtąd płakać, kochać i cierpieć będę! O jak długo stroniłem(łam), bałem(łam) się Ciebie, bom Cię widział(a) zawsze z krzyżem błogosławionym, a ja o tem błogosławieństwie krzyża ani wiedzieć nie chciałem(łam) bom go nie znał(a). i brałem krzyż świata na siebie, aby tylko nie dźwigać krzyża Twego; nie kochałem(łam) Ciebie, bom kochał(a) świat, nie kochałem(łam) ludzi, bom kochał(a) siebie; i cierpienie moje, było cierpieniem bez kwiatu i miłość moja była kwiatem bez woni; cierpiałem(łam) bez pociechy, kochałem(łam) bez zasługi. Oto teraz u stóp Krzyża Twego chcę założyć mieszkanie moje; nie proszę aby ustały cierpienia moje, ale abyś te wszystkie cierpienia moje poświęcił choć jedną kropelką Najświętszej Krwi Twojej z Krzyża płynącej, abym przestał(a) cierpieć dla świata, a począł(poczęła) cierpieć dla Ciebie! Żyłem(łam) pod krzyżem świata, daj mi umrzeć pod krzyżem Twoim! Przyszedłem (przyszłam) pod krzyż Twój o dobry Jezu! znękany(a) strworzony(a), cierpiący(a), a Tyś mnie uspokoił, pocieszył, pojednał z sobą i z Tobą. O Matko boleści! Tyś się zlitowała nad boleścią duszy mojej. Tyś oczy, serce i kroki moje do krzyża zwróciła. Matko boleści! daj, abym z Tobą pod krzyżem źył(a), kochał(a), cierpiał(a); i Ciebie i z Tobą Syna Twego błogosławił(a) przez wszystkie wieki. Amen (z książeczki w kaplicy Matki Boskiej Bolesnej w Stniątkach). za: Książka do nabożeństwa : dzieło pośmiertne zebrane" Karol Bołoz (1883r.) MODLITWA rozmyślanie przy Krzyżu Pańskim. O najdroższy Zbawiciela mój, rzuć na mnie okiem miłosierdzia Twego i złóż ze mnie ten krzyż tak dotkliwy i bolesny, że pod jego już upadam ciężarem, że nieraz niebaczny szemrzę i narzekam, żeś mnie opuścił, że niemasz żadnej nade mną litości. Cóżem wykroczył, że tak boleśnie mnie nawiedzasz? — Kocham Cię i chcę kochać na wieki, a Ty wierność i miłość moją wypłacasz cierpieniem! — Duszo cierpiąca! żalisz się? czego? że Zbawiciel twój za miłość, miłością ci się wypłaca! Ach! żeby cię nie miłował, nie dotykałby cię tak boleśnie. Obieraj, czy wolisz aby cię świat ukoronował różami — czy wolisz nosić koronę cierniowa która tak boleśnie skuła najświętszą głowę Zbawcy twojego? ale pamiętaj, że te róże prędko zwiędną, a zostawią kolce na całą wieczność — ale pamiętaj, że tc ciernie śmierć zetrze, a wieniec róż niezwiędlych, odbierzesz z rąk Oblubieńca twego. Krótkie cierpienia — wieczne rozkosze — krótkie rozkosze, wieczne cierpienia, obieraj! — Synu mój — córko moja, odzywa się głos z krzyża — czyż ci tak ciężko, pocierpieć chwilek kilka ze mną i dla mnie, który tylem wycierpiał dla ciebie! Chcesz mię kochać w szczęściu, a w boleści odemnie odstępujesz. Wiesz, że cię kocham, bo ta miłość do krzyża mnie przybiła, wiesz, żem Wszechmocny, mogę ten krzyż zdjąć z ciebie, a nie czynię tego? dlaczego; bo bez tego krzyża do nieba dostać się nie można. O gdyby była inna droga do Nieba, jak droga krzyżowa, poprowadził bym cię nią. Wszystko dla ciebie wkrótce się zakończy, śmierć może bliższa, niżeli się spodziewasz, a ty tylko się troszczył o przyszłość. Ja jestem przy tobie, kiedy płaczesz, — ty do mnie wołasz biedne dziecię, ja ciebie słyszę przyjdzie czas, gdy będziesz wielbić miłosierdzie moje. Co teraz z tobą czynię, ty nic wiesz, ale dowiesz się później. O, ile to już razy stałeś nad przepaścią wiecznej zguby — Krzyż ciebie wyratował— a kiedyś najbardziej narzekał, najwięcej miałeś do dziękczynienia przyczyny! Jeszcze tysiączne więzy, o których sam nie wiesz, trzymają serce twoje do świata przywiązane, — zerwać je muszę, nie zważając na rany serca twego, muszę to serce zatrzeć, upokorzyć — wyniszczyć — aby je uczynić takiem — abym mógł w niem założyć mieszkanie moje na wieki, bo ciebie miłuję! Czy żal ci tego? — Nie, nie Panie, czyń ze mną co chcesz, daj mi tylko siebie samego! Jeśli tyle ludzi cierpi jedynie, aby się światu przypodobać, aby od świata odebrać nagrodę — chcę cierpieć — abym się Tobie przypodobał — abyś mnie wspierał w życiu, - pocieszył przy śmierci i przyjął do chwały wiecznej. Amen. Zdrowaś Marya. Którzy sieją ze łzami — będą żąć z radością. Ps. 125. wer. 5. za: "Książka do nabożeństwa O. Karola Antoniewicza Dzieło pośmiertne zebrane z pism Autora" (Kraków 1883r.) MODLITWA PRZED KRZYŻEM MISYJNYM. Kłaniamy Ci się Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie, żeś przez Ś. krzyż Twój odkupił świat. Módlmy się. O najukochańszy Panie Jezu Chryste, któryś przez krzyż Twój Święty odkupił świat, pokonał śmierć, zwyciężył piekło, otworzył bramy niebieskie, i w nim źródło pociech w szczęściu i nieszczęściu, w życiu i przy śmierci nam zostawić raczył; i teraz znowu z tymże zwycięskim i zbawiennym krzyża świętego znakiem, sług Twoich, kapłanów do nas zesłać raczyłeś, którzy nas słowem Twojem Boskiem oświecili, z błędnej drogi nieprawości na drogę zbawienia naprowadzili; i na pamiątkę tego dzieła miłosierdzia Twego między nami dokonanego, to znamię krzyża Świętego tu zaszczepili: proszę Cię i błagam pokornie u stóp tego krzyża Twojego , przez najboleśniejsze rany Twoje, które na nim poniosłeś, przez najdroższą krew Twoję, którą na nim za mnie grzesznego przelałeś, wyryj głęboko w pamięci i sercu mojem te wieczne, nieomylne prawdy, które na Świętej Missyi słyszałem: „Żem nie stworzon dla tych marności świata, ale od Ciebie i dla Ciebie, mój Boże! że nie dla ziemi, ale dla nieba żyć, pracować i cierpieć powinienem: że lepiej wszystko ponieść, wszystko utracić, —nawet samo życie, niż na grzech dobrowolnie zezwolić, a tak Ciebie, najwyższe dobro, miłości nieskończenie godnego Pana i Boga mego obrazić, a przytem wieczne szczęście w niebie utracić i na wieczne, wieczne kary piekielne zasłużyć! Ach! cóż mi pomoże w godzinę śmierci, cóż mi pomoże przez cala wieczność, chociażbym świat cały pozyskał,* jeśli duszę moję utracę? a ta łaska Twoja teraz mi udzielona, ta krew Twoja, na mnie marnie zaginie, owszem potępienia moje powiększy!" Nie daj, nie dopuść tego, o dobry Jezu! o miłości moja ukrzyżowana; lecz użycz mi łaski skutecznej, abym z pokutującą pod krzyżem Magdaleną, łzami skruchy, winy moje opłakiwał, i nigdy się do nich nie wracał; abym z onym setnikiem pod krzyżem Twoim stojącym , Ciebie wobec wszystkich, Panem i Bogiem moim, stale wyznawał. A jakoś Ty pomimo głosów złośliwych nieprzyjaciół, pomimo śmiertelnych boleści wytrwał na krzyżu dla zbawienia mego, tak też racz mnie wzmocnić łaską Twoja, abym dla żadnej nadziei lub obawy, dla żadnego zysku lub straty doczesnej, dla żadnych pokus czartowskich, dla żadnych pośmiewisk , namów i złych przykładów ludzkich , od Ciebie się nie dał odłączyć, o najsłodszy Jezu! Abym tak w godzinę zejścia mego zasłużył posłyszeć one słowa Twoje do nawróconego łotra wyrzeczone : „Dziś ze mną będziesz w raju." O to proszę Cię, o Jezu ukrzyżowany, przez serce Twoje najmiłosierniejsze dla miłości ku mnie włócznią przebite; przez serce najczystsze Najświętszej Matki Twojej Maryi, siedmią mieczami boleści przeniknione i pod Twym krzyżem obumierające, dla której mi niczego odmówić nie możesz, boś mi ją sam z tego krzyża dał za Matkę, mówiąc: „Oto Matka Twoja." A więc, ponieważ prawdziwie jesteś matką moją, matką wszystkich wiernych: uciekam się do Ciebie, o Maryo, z ufnością synu, lecz syna marnotrawnego, syna winowajcy. „O błogosławiona Panno Maryo, Tyś Matką Bogu, Tyś Matką winowajcy, Tyś Matką Sędziego, Tyś Matką wygnańcy! Gdy więc jesteś Matką obojga synów, nie dozwól syna winnego potępić od Syna Bożego; lecz przez Synu Sędziego przyjm syna wygnańcę do wiekuistej ojczyzny. Amen." za: "Pamiątka misji i rekolekcji" MODLITWA VIII. x. Antoniewicz I ukrzyżowali Go! — (U ś. Marka Roz. 15. w. 25) I ukrzyżowali żydzi Jezusa. Ludzie Boga Człowieka ukrzyżowali. Trzema gwoździami przebili te przenajświętsze nogi i ręce! Oto duszo cierpiąca tym krzyżem, temi ranami, tą krwią z nich płynącą odkupiona, patrz oto trzy gwoździe, któremi Bóg do krzyża cię przybił, abyś z Nim cierpiąc na krzyżu — stała uczestniczką chwały Jego w Niebie! Pierwszy gwóźdź to ręka Boga wbija — a tym gwoździem są to: wszystkie choroby, ubóstwo, utrata drogich sercu twemu istot, smutek, oschłości — tęsknota — i inne cierpienia z dopuszczenia Boskiego. Drugi gwóźdź — to ręka ludzka wbija — tym gwoździem są wszystkie prześladowania — potwarze — niesprawiedliwości — pokrzywdzenia. Trzeci gwóźdź to wbija ręka nieprzyjaciela duszy twojej czarta przeklętego — a tym gwoździem są wszystkie pokusy — rozpacz — Nie lękaj się. Nie mając dosyć męstwa i siły — szukać i iść dobrowolnie na krzyż — przynajmniej — spokojnie na nim zostawaj; bądź przekonaną, że te cierpienia konieczną są potrzebą dla ciebie i że im mniej Bóg kogo oszczędza, tem więcej go kocha. Najsłodszy Zbawiciel twój — który sam przez wszelkie rodzaje boleści przechodził — z miłości ku tobie — widzi cierpienia twoje, i całe miłosierdzie Jego dla ciebie! Szczęśliwą może jesteś w tej chwili — a może to szczęście będzie przejściem do wielkich cierpień, które Bóg dla ciebie nagotował! Teraz jesteś na górze Tabor — w jednem mgnieniu oka może się ujrzysz na górze Kalwaryi! O tyle cię kocha Zbawiciel twój — o ile kochasz krzyż Jego — o tyle od ciebie odstępuje, 0 ile od krzyża uciekasz. Nie ciężki krzyż dla tego, który go z ochotą dźwiga, ale dla tego, który szemrząc i narzekając wlecze go za sobą! Krzyż zawsze dźwigać musisz — czy chętnie czy niechętnie — krzyż świata — albo krzyż Zbawiciela — pierwszy w przepaść piekielną cię pogrąży, drugi do Nieba wzniesie. Wybieraj — jakie wolisz więzy — więzy miłości świata — czy więzy miłości Boga. Wyrzuć z serca twego miłość cierpienia — a wyrzucisz miłość Jezusa twojego! — Nie narzekaj — ale cierp w cichości, łagodności i pokorze, 1 zawołaj raczej z głębi serca: O jakże ślepą jestem i nie poznaję szczęścia mego! Te krzyże krwią Boga pobłogosławione — O ileż by mi zasług wyjednać mogły, a z winy mojej tak bezużytecznymi dla mnie się stają! Poznaję winę moją i chcę i pragnę poprawić się za łaską Twoją! Chcę kochać to, co Ty kochasz! i w pokorze i radości, chociaż ze łzami i boleścią zawołam: Ave Crux! Bądź pozdrowiony krzyżu święty — na którym się spełniło dzieło zbawienia mego u stóp twoich pragnę złożyć wszystkie krzyżyki życia mego. Chcę cierpieć — bo chcę kochać — a Tyś mnie nauczył o Jezu, że prawdziwa miłość ukrzyżowaną być musi. Zdrowaś Marya! We mnie wszystka nadzieja żywota i cnoty. (Ekles. Roz. 2-1. w. 25.) Modlitwa chorej osoby w Wielki Piątek. (1862r) Dziś Wielki Piątek, wszyscy w kościele, wszyscy u grobu Pańskiego biegną słuchać słowa Bożego, pieśni pobożnych, oddać hołd Ukrzyżowanemu; ja siedzą w krześle mojem. Lecz cóż oni lepszego ofiarować Bogu będą jak to co ja tutaj? Wszak On tu jest obecny jak w domu swoim, ofiarują Ci więc Panie cierpienia moje, łzy moje, całą siebie, czyń ze mną co Ci się podoba. Jak Ty ofiarowałeś się dziś Bogu Ojcu na krzyżu za grzechy rodzaju ludzkiego, tak ja ofiarują się Tobie za własne, za męża mego grzechy; wreszcie na uczczenie Ciebie, na okazanie Ci mej miłości, chciej tylko przyjąć łaskawie tą ofiarą ode mnie robaka, procha ziemskiego. Przyrzekam być w ręku Twojem, jak glina w ręku garncarza; rób ze mną co Ci się podoba, wróć lub zabierz mi zdrowie; trzymaj mię w tem lub owem miejscu, w dostatkach czy w ubóstwie, wśród przyjaciół czy samotną, w sławie lub zapomnieniu; na wszystko się piszą, byłeś tylko nas oboje zbawić raczył, i przyjąć na wieki do chwały swojej. Amen. za: "Cicha łza chrześcijańska: książka do nabożeństwa dla katolików." (1862r) Modlitwa na wielki Piątek i Sobotę. (1882r.) Przy grobie Twoim, o Zbawicielu najświętszy! chce dzień dzisiejszy dusza moja przepędzić. Po obelżywej a najboleśniejszej śmierci zdjęto Ciało Twoje z krzyża i złożono je w grobie. Śmierć jest końcem wszystkich cierpień na ziemi, a grób jest spoczynkiem dla cierpiących. I Zbawiciela mojego ciało spoczęło w grobie, po zniesionych mękach i dokonanem wielkiem dziele odkupienia. Tu do ciała Twojego, o Jezu! zgromadzili się Twoi rozprószeni uczniowie: tu opłakiwali wybrani Twoi i święte niewiasty śmierć Twoją. O jakże żałosne łzy tu roniła Matka Twoja najświętsza, która niedawno wskroś żalem ściśniona pod krzyżem stała, i patrzała na Ciebie wśród bólów krew przelewającego! a teraz stoi przy grobie i najczulsze łzy wylewa. Tu święte niewiasty namaszczając Ciało Twoje wonnemi maściami, łzy najserdeczniejszej miłości, jako najdroższe perły, z niemi mieszały. Ach! i ja pragnę łzy miłości uronić przy grobie Twoim, Zbawicielu mój! Cały kościół, wszyscy wierni, na całym okręgu ziemi, od wschodu słońca, aż do zachodu smucą się dzisiaj. Posępna cichość dziś panuje w świątyniach; uroczyste śpiewy kościoła zmieniły się dziś i przybrały ton żałobny. Bo ten umarł, który był jego pociechą, chwałą i wonią. Nasz pośrednik i Odkupiciel, nasz Król i Zbawiciel, najsprawiedliwszy, najświętszy w grobie spoczywa. O Zbawicielu mój, Chryste Jezu! i w grobie wielbi Cię dusza moja, i cześć najgłębszą Ci oddaje. Odłączyła się wprawdzie dusza Twoja od Ciała i poszła zaspokoić, pocieszyć i zbawić dusze sprawiedliwych, w przeciągu czterech tysięcy lat oczekujących swego wybawienia. Ale ona wróci do tego ciała, które nie dozna skażenia. Tak i moja dusza wróci kiedyś do ciała swego, i ja wstanę w ciele moim, i widzieć Cię będę Zbawicielu mój! O duszo moja! nie bój-że się tedy śmierci, nie lękaj się grobu. Niech spoczywają kości moje, niech z nich ciało opadnie i zgnije; Ty przecież żyć będziesz; a i ciało niby uśpione, jak domek Twój znów wzbudzone zostanie. O Jezu! moja cała i jedyna nadziejo w śmierci i grobie! sprawże to łaską swoją, abym po świątobliwem życiu mógł umrzeć i spocząć w Tobie; bo wtedy dusza moja w Tobie i u Ciebie żyć będzie, a moje zaśnięte ciało oczekiwać będzie w grobie chwalebnego zmartwychwstania. Amen. Po tej modlitwie zbliż się do krzyża położonego przed grobem i ucałuj rany Zbawiciela najświętszego mówiąc: Zbawicielu Chryste Jezu! skrusz serce moje tym żalem i miłością, jakiemi było przejęte serce Magdaleny, gdy Twe nogi całowała i łzami umywała. Ach Panie! i ja podobny grzesznik całuję strudzone, zranione, i okrutnie przybite do krzyża nogi Twoje: dajże mi przy nich serdecznie westchnąć: zapłakać, i żałować za grzechy moje; niechże się stąd nie ruszę, póki mi, jak Magdalenie, nie odpuścisz wszelkie nieprawości moje! Całuję wskroś przebitą prawą rękę Twoją, pod którą jeden z dwóch łotrów wisząc, nawrócił się do Ciebie, i w dobrej nadziei umarł; pobłogosławże i mnie tąż ręką, Zbawicielu! niech mnie z grzechu podźwignie, niech w łasce Boskiej utrzymuje prawica Twoja. — Całuję i lewą, a niemniej dla mnie dobroczynną rękę Twoją: przytulże mię nią, jako Jana świętego do serca Twego; nie daj mnie stąd odrywać światu, a w dzień sądu ostatecznego nie dopuszczaj mi stanąć na lewicy miedzy kozłami. Całuję przebodzony włócznią, i Tomaszowi świętemu otworem pokazany bok Twój, Chryste Jezu! niechże mnie w nim przed gniewem sprawiedliwości Twojej, i pokaż mi przezeń wnętrzności miłosierdzia Twego. O święty wizerunku ukrzyżowanego Jezusa Chrystusa! nie wiem, czy mi przyjdzie do tego, aby mi Cię podano przy zgonie życia mego; nie wiem i tego, czyli natenczas ćmiące się oczy moje dojrzą Cię? martwiące ręce moje uczują Cię; czyli spieczone gorączką usta moje ucałują Cię? Ach Jezu! rozpięta na krzyżu miłości moja, bądźże Ty odtąd na zawsze w sercu moim; nie daj mi oddalać się od Ciebie; obroń mnie od nieprzyjaciela duszy mojej! W rany Twoje zachowaj mnie, w godzinę śmierci mojej zawołaj mnie i każ mi przyjść do siebie, aby mi się dostało z świętymi Twoimi chwalić Cię na wieki wieków. Amen. w/g modlitewnika z 1882r. Modlitwa u grobu Zbawiciela w Wielki Piątek i w Wielką Sobotę. O mój najdroższy Zbawicielu, patrząc na Twój święty grób, w który Przenajświętsze Ciało Twoje wtrąciła złość i nieprawość moja, nie Śmiem podnieść oczu do Nieba, bom jest proch i popiół, a znowu wpatrując się w grób Twój święty, nie śmiem oderwać od niego oczu moich, bo, z tego grobu Ty dobry Jezu przemawiasz do duszy mojej głośniej nad wszystkie słowa mądrości ludzkiej, i z tego grobu Ty nas uczysz jak żyć. Ty mnie uczysz jak kochać mam Pana Boga mojego; Ty mnie uczysz jak powinienem kochać i cierpieć, Tobie ofiarując wszystkie cierpienia moje. Do Ciebie więc o Jezu idę po naukę, a z Twojej szkoły mądry powrócę nie przestając wołać do Ciebie ze łzami o Zbawicielu mój, któryś płakał na grobie Łazarza umarłego, i do życia Go wskrzesił, spojrzyj na mnie tym okiem miłosierdzia Twego, bo ja umarły gniję w grobie grzechów moich, a wróć życie duszy mojej, dając mi łaskę żalu doskonałego. Amen. za: "Droga do zbawienia : książka do nabożeństwa dla ludu polskiego." (1863r.) Wielki Piątek - Modlitwa z modlitewnika z 1903 r. ADORACJA PRZY GROBIE PAŃSKIM WIARA GDY SCHODZIMY SIĘ Gdy schodzimy się niech Święty Duch w nas działa Gdy schodzimy się by wielbić imię Twe Wiemy dobrze, że gdy serca są otwarte Błogosławisz boś obiecał to Błogosławisz mocą swą. OSOBA I: „Musicie być mocni mocą wiary! Musicie być wierni! Musicie być mocni mocą nadziei (…). (…) Musicie być mocni mocą miłości, która jest potężniejsza niż śmierć.” Jan Paweł II OSOBA II: „A Jezus jeszcze raz zawołał donośnym głosem i wyzionął ducha. (…) Pod wieczór przyszedł zamożny człowiek z Arymatei, imieniem Józef, który też był uczniem Jezusa. Udał się on do Piłata i poprosił o ciało Jezusa. Wówczas Piłat kazał je wydać. Józef zabrał ciało, owinął je w czyste płótno i złożył w swoim nowym grobie, który kazał wykuć w skale. Przed wejściem do grobu zatoczył duży kamień i odszedł. Lecz Maria Magdalena i druga Maria pozostały tam, siedząc naprzeciw grobu.” Mt 27, 50; 57-61 OSOBA III: Dzisiaj jest noc wiary. Nie wierząc Jezusowi do końca nie moglibyśmy patrzeć się tak spokojnie na krzyż, na jego śmierć. Widząc jego śmierć pogrążylibyśmy się w rozpaczy bez końca. Porzucilibyśmy jego naukę i jego samego. Przy jego grobie trzyma nas wiara. Wiara, że Jego słowa wypełnią się do końca. Wiara w Jego zmartwychwstanie. OSOBA IV: Wierzymy, ale dlaczego? Zastanówmy się chwilę. Chwila ciszy OSOBA V: ks. Jan Twardowski Wierzę Wierze w Boga z miłości do 15 milionów trędowatych do silnych jak koń dźwigających paki od rana do nocy do 30 milionów obłąkanych do ciotek którym włosy wybielały od długiej dobroci do wpatrujących się tak zawzięcie w krzywdę żeby nie widzieć sensu do przemilczanych - śpiących z trąbą archanioła pod poduszką do dziewczynki bez piątej klepki do wymyślających krople na serce do pomordowanych przez białego chrześcijanina do wyczekującego spowiednika z uszami na obie strony do oczu schizofrenika do radujących się z tego powodu że stale otrzymują i stale musza oddawać bo gdybym nie wierzył osunęliby się w nicość PAN JEST MOCĄ Pan jest mocą swojego ludu. Pieśnią moją jest Pan. Moja tarcza i moja moc, On jest mym Bogiem nie jestem sam. W Nim moja siła, nie jestem sam. OSOBA IV: Czym jest dla nas wiara? OSOBA VI: Najczęściej tym, czym właśnie nie jest. Nie jest zrozumieniem, bo gdyby umysł ludzki objął Boga, Bóg nie byłby Bogiem. Wiara jest łaską, darem Bożym, szczęściem dla człowieka, który ten dar otrzymał. Jest odpowiedzialnością i powołaniem. Ks. Jan Twardowski OSOBA IV: Jaka jest nasza wiara? Ta zwyczajna, na co dzień. W szkole, na ulicy, w pracy i w sklepie? OSOBA VII: Idziemy ulicą, zatrzymuje nas jakiś człowiek wymachujący Biblią i pyta nas dlaczego jesteśmy katolikami. Wmawia, że nie wiemy w co wierzymy, a nasz Bóg jest nieprawdziwy… Albo inaczej nowoczesny ateista pyta po co nam Bóg, twierdzi że wiara to przesąd nie potrzebny w dzisiejszym świecie. A my? Chowamy krzyżyki pod swetrem, zapominamy o mszach świętych w niedziele, a przyłapani na chodzeniu do domu Bożego twierdzimy, że to przyzwyczajenie, że rodzice karzą. OSOBA VIII: Europa zna Jezusa i Ewangelie od 2000 lat. Dziś zaś wierzy tu coraz mniej ludzi. Coraz więcej chrześcijan wybiera sobie tylko fragmenty Chrystusowego nauczania, albo jest wierzącym tylko w niedzielę, bo uważają, że w „normalnym życiu” stosowanie się do Bożych przykazań to głupota. PANIE PROSZĘ SPRAW Panie proszę spraw, aby życie mi nie było obojętne, Abym zawsze kochał to, co piękne, Pozostawił ciepły ślad na czyjejś ręce. OSOBA I: Azja, Ameryka, Oceania, Afryka kontynenty misyjne. Tereny, na których nie rzadko pierwszy misjonarz pojawił się sto lat temu. W ciągu ostatnich lat tysiące chrześcijan na tych kontynentach znosiło prześladowania, dyskryminacje, drwiny za to, że wierzą. W ciągu ostatnich dwudziestu pięciu lat 848 osób oddało życie za wiarę, w tym 240 osób świeckich. OSOBA II: Dzisiaj to nie Europejczycy uczą wiary, ale to oni są nawracani przez przykład żywej wiary mieszkańców innych kontynentów. Chrześcijan, którzy nie raz nie widzą kapłana miesiącami, a nawet latami. A gdy przyjeżdża czekają godzinami by go powitać. OSOBA III: „Po kolejnych 30-stu kilometrach (w części buszową drogą, z przełożeniem na cztery koła - bo było po deszczu i drogi rozmyte) dojechałem do drugiej Stacji. Tam czekało już pewnie ze 100 uczniów z pobliskiej szkoły na Spowiedź św. Od razu więc do konfesjonału. Po ich wyspowiadaniu myślałem, że nieco odpocznę, ale gdzie tam! Ludzie już się dowiedzieli, że ksiądz przyjechał i uczynili mnie zajętym tylko tą posługą, aż do zapadnięcia ciemności. Ks. Krzysztof Morka, Papua Nowa Gwinea OSOBA IV: Ks. Jan Twardowski Wielka Mała szukają wielkiej wiary kiedy rozpacz wielka szukają świętych co wiedzą na pewno jak daleko odbiegać od swojego ciała a ty góry przeniosłaś chodziłaś po morzu choć mówiłaś wierzącym tyle jeszcze nie wiem - wiaro malutka WATERWALKER Wierzyć to znaczy chodzić po wodzie Chodzić za Jezusem, kiedy lepiej jest lub kiedy gorzej Wierzyć to znaczy spoglądać w niebo, kochać bliźniego I żyć wszystkim na codzień. NADZIEJA OSOBA V: „Nadzieja jest zawsze większa od nas, zawsze nas przerasta. Wtedy, kiedy załamują się nasze ludzkie plany, kiedy czujemy się przegrani, wtedy ma dojrzewać w nas nadprzyrodzona cnota nadziei – mamy zacząć pokładać nadzieję w samym Bogu, w Nim szukać sensu naszego cierpienia, niepowodzenia, rozstania. Wiara i nadzieja są cnotami bliźniaczymi. Nadzieja nie jest „matką głupich”, ale wtajemniczeniem mądrych.” Ks. Jan Twardowski OSOBA VI: „Idźcie i głoście Dobrą Nowinę odkupienia; czyńcie to z radością w sercu i stawajcie się głosicielami nadziei w świecie, wystawionym często na pokusę rozpaczy; głosicielami wiary w świecie, który wydaje się często ulegać niedowiarstwu; głosicielami miłości pośród wydarzeń każdego dnia, często zdeterminowanych przez logikę nieokiełznanego egoizmu.” Jan Paweł II ROZPIĘTY NA RAMIONACH Ref. Rozpięty na ramionach jak sokół na niebie Chrystusie Synu Boga, spójrz proszę za ziemię. 1. Na ruchliwe ulice, zabieganych ludzi Gdy noc się już kończy, a ranek się budzi. Uśmiechnij się przyjaźnie z wysokiego krzyża, Do ciężko pracujących, cierpiących na pryczach. 2. Pociesz zrozpaczonych, zrozum głodujących, Modlących się wysłuchaj, wybacz umierających. Spójrz cierpienia sokole, na wszechświat, na ziemie, na cichy, ciemny kościół, dziecko wzywające Ciebie. 3. A gdy nas będziesz sądził, Boskie miłosierdzie, Prosimy, Twoje dzieci, nie sądź na miarę siebie. OSOBA VII: „(…) rzekł: «Wykonało się!» I skłoniwszy głowę oddał ducha. (…) Potem Józef z Arymatei, który był uczniem JEZUSA, lecz ukrytym z obawy przed Żydami, poprosił Piłata, aby mógł zabrać ciało JEZUSA. A Piłat zezwolił. Poszedł więc i zabrał Jego ciało. Przybył również i Nikodem, ten, który po raz pierwszy przyszedł do JEZUSA w nocy, i przyniósł około stu funtów mieszaniny mirry i aloesu. Zabrali więc ciało JEZUSA i obwiązali je w płótna razem z wonnościami, stosownie do żydowskiego sposobu grzebania. A na miejscu, gdzie Go ukrzyżowano, był ogród, w ogrodzie zaś nowy grób, w którym jeszcze nie złożono nikogo. Tam to więc, że względu na żydowski dzień Przygotowania, złożono JEZUSA, bo grób znajdował się w pobliżu.” J 20, 30; 38-42 OSOBA VIII: Dzisiejsza noc to także noc nadziei. Patrzmy się na Jezusowi grób i żywimy nadzieję, że dobro zwycięży, że powróci do nas „Światło na oświecenie pogan” i znów nie będziemy sami. Mamy nadzieję, że Pan powróci jak zapowiedział. OSOBA I: Ks. Jan Twardowski Większa mniejsza Niech się twój nos nie krzywi Otworzą się oczy W lewym uchu zadzwoni bo to dobrze wróży Niech się twoje usta do nas roześmieją Większa niż hipopotam Najmniejsza nadziejo OSOBA II: Czym jest nadzieja? OSOBA III: Najczęściej tym czym nie jest i za co ją uważamy. Często kojarzy się z nią tęsknota, pragnienie, marzenie o szczęściu, wyjeździe za granicę, skończeniu studiów. Taka nadzieje jest trochę niepewnością. Nadzieja prawdziwa jest pewnością, że spełni się wszystko to, czego Pan Bóg chce. Nadzieja chrześcijańska jest pewnością, że ubodzy prześladowani, cierpiący dla Boga będą wynagrodzeni. Ks. Jan Twardowski. U PANA DZIŚ U Pana dziś zostawiam troski swe, Oddaje Mu, On chętnie ciężar mój chce nieść. Składam Go u Jego stóp i ulgę czuję znów. Moje zwątpienia, strach u Pana składam dziś. OSOBA IV: „Jesteście nadzieją Kościoła. Jesteście moją nadzieją.” Powiedział Jan Paweł II. Jesteśmy nadzieją. Te słowa to wielki zaszczyt, ale też wielkie wyzwanie. Będąc nadzieją nie powinniśmy zawieść. Musimy żyć Chrystusem, aby sprostać temu wyzwaniu. Żyć Ukrzyżowanym nie tylko w Wielki Tydzień i Boże Narodzenie, ale 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, 365 dni w roku, całe życie!!! OSOBA II: Być nadzieją? Co to znaczy? OSOBA V: Chyba przede wszystkim to że jesteśmy potężni, chociaż często nie zdajemy sobie z tego sprawy. Często mówimy, że nie wiele możemy zmienić, a zresztą mamy przecież własne problemy. Czemu to my mamy pomagać głodującym dzieciom w Polsce i na świecie? Dzieci żołnierze? Nie nasz problem, to się dzieje na drugim końcu świata. Chorzy na AIDS? Sami sobie winni, powinni bardziej uważać. Dzieci pracujące kilkanaście godzin w fabrykach za nędzne grosze? Sprzedawane, wykorzystywane? Powinni zająć się nimi ich rodzice. OSOBA VI: Zawsze znajdziemy powód dla którego nie warto nawet próbować. Ale to wszystko nie prawda!!! Możemy wiele zmienić, możemy przenosić góry!!! Wystarczy nasza wiara, abyśmy stali się nadzieją dla wielu!!! OGRODY Już teraz we mnie kwitną Twe ogrody (o Panie/ogrody) Już teraz we mnie Twe królestwo jest OSOBA VII: Nie trzeba wcale tak wiele. Czasem wystarczy modlitwa. Czasem list. Czasem złotówka. Czasem uśmiech, albo życzliwe słowo. Czasem wystarczy tylko tyle by zmienić świat. OSOBA VIII: Bo modlitwa pomoże komuś spróbować jeszcze raz spotkać się z Bogiem. List pomoże misjonarzowi wytrwać w obranej drodze, gdy poczuje zwątpienie. Złotówka będzie tą brakującą do kupna leku, który uratuje komuś życie. Uśmiech pomoże komuś uwierzyć w dobro ludzi. OSOBA I: Nie wolno tylko wątpić w sens takich drobnych, dobrych uczynków. Nie wolno przejmować się tym co niektórzy nazywają porażką. Jeśli uczyniłeś coś dla kogoś twój dobry uczynek wcześniej czy później wyda on owoce. Na tym, lub na tamtym świecie, może nie taki o jakim myślałeś, ale wyda. Dobry uczynek nigdy nie jest porażką. OSOBA II: Nie wolno nam też myśleć, nie uratuje, nie pomogę wszystkim. Ty nie, ale Bóg może to zrobić, ty możesz próbować zrobić co w Twojej mocy. Często pytamy się czemu Bóg pozwala na tyle bólu, cierpienia, okrucieństwa na świecie. Czemu nic z tym nie robi. Ale on już coś zrobił. Stworzył CIEBIE. Właśnie CIEBIE. Nie oglądaj się na innych. Oni pójdą za Tobą, uczyń po prostu ten pierwszy krok. UŚMIECHNIJ SIĘ 1. Znowu widzę przygnębioną twarz, Znowu widzę zasmucone oczy, Zagubiony wśród codziennych spraw, Z tysiącem problemów znowu walkę toczysz. Ref.: Uśmiechnij się, gdyż Ojciec patrzy z nieba i wie, Wie, czego ci potrzeba, lecz chce, Byś ty zaufał sercem Mu. Już nie martw się, On z tobą jest na zawsze i kocha cię, I winy ci przebacza. Lecz nie lękaj się! Cóż ci może się stać, gdy Boga za Ojca masz, 2. Czego chciałeś tak ze wszystkich sił, Tyle planów powiązałeś z tym, A tu nagle, mówisz, Jakiś pech, Wszystko inaczej potoczyło się. 3. Tyle pragniesz, tak byś wiele chciał, Gonisz szczęście, co ci wciąż ucieka. Krzyż codzienny chciałeś zrzucić sam. Złościsz się, a Bóg na ciebie czeka. OSOBA III: „Słoneczne promyki radości” Phil Bosmans, Florian Werner Każdy wie, że miliony ludzi cierpią głód – dziś, wczoraj, jutro. Nie mogą pracować, bo nie mają co jeść. Chorują, bo nie mają co jeść. Nawet dzieci umierają, bo nie mają co jeść. Wielu mówi: „Nie mogę tego więcej słuchać, nie chce oglądać. Mam tego dość. Wciąż ten głód i głód”. Dopóki ludzie będą umierać z głodu, dopóty na czołach bogatych widnieć będzie znamię Kaina. Przerażenie nic nie pomoże. Współczucie nic nie zmieni. Same słowa też nie wystarczą. Nic nie pomoże, dopóki nie będziemy dzielić się z innymi. Podziel się chlebem, a będzie ci lepiej smakować. Podziel się szczęściem, to ono się powiększy, Tam, gdzie ludzie dzielą się sercem, tam rośnie nadzieja. MIŁOŚĆ OSOBA IV: Ks. Jan Twardowski TYLKO Wiara przy wierze nadzieja przy nadziei jak skowronek poważny i śmieszny za mały w przestworach tylko miłość jak morze od morza do morza OSOBA V: „Nauka stale dzieli i szufladkuje: wiara, nadzieja, miłość. Właściwie chodzi przecież tylko o miłość, bo miłość prawdziwa jest i wiarą, i nadzieją. Jeżeli ktoś naprawdę kocha, to i wierzy temu, kogo kocha. Jeżeli kocha, to i ma nadzieję na to, w czym pokłada swoje tęsknoty i pragnienia.” Ks. Jan Twardowski OSOBA VI: „Miłość otwiera na drugiego człowieka, stając się tym samym podstawą ludzkich relacji. Uzdalnia do przekraczania bariery własnych słabości i uprzedzeń. Oczyszcza pamięć, uczy nowych dróg otwiera perspektywę prawdziwego pojednania, którego istotnym owocem jest wspólne dawanie świadectwa Ewangelii, tak bardzo potrzebnego współczesnemu światu.” Jan Paweł II OSOBA VII: „Lecz JEZUS zawołał donośnym głosem i oddał ducha. (…)Pod wieczór już, ponieważ było Przygotowanie, czyli dzień przed szabatem, przyszedł Józef z Arymatei, poważny członek Rady, który również wyczekiwał królestwa Bożego. Śmiało udał się do Piłata i poprosił o ciało JEZUSA. Piłat zdziwił się, że już skonał. Kazał przywołać setnika i pytał go, czy już dawno umarł. Upewniony przez setnika, podarował ciało Józefowi. Ten kupił płótno, zdjął JEZUSA [z krzyża], owinął w płótno i złożył w grobie, który wykuty był w skale. Przed wejście do grobu zatoczył kamień. A Maria Magdalena i Maria, matka Józefa, przyglądały się, gdzie Go złożono.” Mk 15, 37; 42-47 OSOBA VIII: Dzisiejsza noc będąc nocą wiary i nadziei nie może nie być także nocą miłości. Wiara i nadzieja wypływają z miłości, są z nią nierozerwalnie związane. Noc miłości, z której Pan Jezus, Bóg-Człowiek umarł za nas na krzyżu. Noc miłości Maryi, cierpiącej Matki, która patrzyła na Drogę Krzyżową Jezusa i Jego śmierć na krzyżu, która trzymała Jego umarłe ciało na kolanach i widziała jak Jej Jedynego Syna składają do grobu. Noc miłości Piotra, który gdzieś tam siedział i płakał, bo mimo wielu wielkich słów nie umiał wytrwać przy Mistrzu w godzinie próby. Noc miłości stojących przy Krzyżu uczniów i tych, którzy cierpieli gdy Pan umierał, ale nie potrafili przełamać strachu i zostali w domach. Noc miłości tak wielkiej, że pokonała śmierć!!! OSOBA I: Ks. Jan Twardowski Zdejmowanie z krzyża Rozpoczynam od głowy już nie pytam czy boli śmierć nie znosi takich pytań bo po co włosy teraz odgarniam spod za ciężkiej korony co jak owce czarne się tłoczą potem ciernie wyjmuję po kolei całuję liczę na głos pierwszy drugi trzeci groźne zajadłe teraz smutne zabawne jak czerwone kredki dla dzieci teraz łzę zdejmuje mu z twarzy tę ostatnią co stygła i parzy wreszcie z gwoździ wyrywam nogi ręce dalej nie wiek co dalej choćby świat się zwalił modlę się do serca o serce JEZU TYŚ JEST Jezu, Tyś jest światłością mej duszy. Niech ciemność ma nie przemawia do mnie już. Jezu, Tyś jest światłością mej duszy. Daj mi moc przyjąć dziś miłość Twą. OSOBA II: O miłości można mówić, ale po co? Miłość to nie słowa. To czyny! OSOBA III: Ks. Jan Twardowski Najbliżej Bóg kocha ciebie poprzez list serdeczny co doszedł poprzez życzenia na święta poprzez rzeczy tak ważne że się o nich nie pamięta przez kogoś kto był przy tobie w grypie przez tego co po spowiedzi już nie szczypie poprzez deszcz co ci w uchu zadzwonił poprzez kogoś kto ci się krzywić zabronił poprzez psa co nogi ci lizał przez serce krzyczące z krzyża OSOBA IV: „Co dzień do naszego ośrodka przynoszą z odległych wiosek na zwykłych noszach uplecionych z liści bananowych dziesiątki chorych. Franciszka dowlokła się sama ze swą siostrzyczką, pokonując 19 km wąskimi ścieżkami na skróty. Przed ośrodkiem upadła z wycieńczenia.” S. Marta Litawa, Kigali-Masaka POTRZEBA SERC Ref: Potrzeba serc, które ściśle zjednoczą się z Panem. Potrzeba tych, którzy wszystkich nauczą żyć miłością. Potrzeba, abyś dla ludzi był Bożym kapłanem, Rycerzem pokoju, nadziei ostoją, drogą w zagubieniu, pociechą w strapieniu. Bądź znakiem Chrystusa, daj dłonie i usta Jemu. Niech działa przez ciebie, niech daje nam siebie w Eucharystii. Pomóż Go pokochać, sens nadać życiu ziemskiemu. Tak bardzo potrzeba żniwiarzy dla nieba dziś. 1. On dłoniom twoim da błogosławiącą moc, A słowom siłę ognia, jasność dnia, Byś umiał rozpromienić duszy ludzkiej noc, Nadzieję zanieść tam, gdzie jej tak bardzo brak. 2. Twym szlakiem ziemia, bratem człowiek, ojcem Bóg, A dom twój tam, gdzie czeka ciebie lud. Tyś ochotnikiem Zbawcy, sługą Jego sług. On sam umocni cię na apostolski trud. OSOBA V: W Afryce stacja misyjna to często najbliższy „szpital”. Afrykańskie matki nie raz niosą swoje chore dzieci do misji. Mimo, że to nieraz 30, 50 i więcej kilometrów. Czynią to często wbrew woli rodzin, które wierzą, że jeśli szaman nie pomógł to dla dzieci nie ma już ratunku. Nie raz nie jedzą nic wiele dni, aby dać cokolwiek swoimi dzieciom. Potężna jest miłość matki. OSOBA VI: Ks. Jan Twardowski GŁODNY Mój Bóg jest głodny ma chude ciało i żebra nie ma pieniędzy wysokich katedr ze srebra Nie pomagają mu długie pieśni i świece na pierś zapadłą nie chce lekarstwa w aptece Bezradni rząd ministrowie żandarmi tylko miłością mój Bóg się daje nakarmić. OSOBA VII: „Od czerwca jednak Pan Bóg wystawił mnie na próbę. W ciągu siedmiu tygodni złapałem trzy razy malarię a później znalazłem się w szpitalu pod kroplówką, gdzie spędziłem tydzień czasu bez jedzenia. Lekarz stwierdził silne zapalenie jelita i przewodu pokarmowego. Od tamtego czasu aż do grudnia nie było tygodnia żebym nie odwiedzał lekarza. W końcu znalazłem Polaka, który ostatecznie rozpoznał, że problem nie leży w jelicie, czy gdzie indziej, ale w kręgosłupie, który po małej kolizji w 2000 roku został nieźle nadwerężony (wyskoczyły mi wtedy dwa dyski). Teraz jest dobrze: noszę pas usztywniający kręgosłup…” Ks. Robert Kozielski, Kenia PANIE PRZEPASZ MNIE Panie przepasz mnie i poprowadź gdzie ja nie chce pójść, Panie, o Panie, przepasz mnie. x2 Czy miłujesz mnie więcej aniżeli ci? Panie, Ty wiesz, Ty wierz że Cię kocham. x3 (że ja miłuję Cię!) OSOBA VIII: Misjonarze dla swej pracy znoszą wiele chorób, nieprzyjemności, a czasem nawet prześladowania. Robią to wszystko w imię Jezusa, w imię Ewangelii, w imię miłości do drugiego człowieka. Ojciec Damian, by służyć trędowatym na Molokai zgodził się zostać na zawsze na wyspie. Bez możliwości odwiedzin ojczyzny, rodziny, a nawet spowiedzi bez świadków. Święty Augustyn Shao wraz z innymi chrześcijanami z Chin oddał swoje życie za wiarę. Żyło i żyje jeszcze wielu misjonarzy, którzy cierpieli, a nie raz umierali w imię swojej miłości do Chrystusa . Czy nie jest to piękny przykład miłości? Właśnie nią karmi się Bóg. OSOBA I: Nie ma większej miłości nad tę, gdy Ktoś oddaje życie za przyjaciół swoich. Jak, więc wielka musiała być miłość Pana, który oddał swoje Zycie nie tylko za swoich przyjaciół, ale i za tych, którzy go ukrzyżowali i ludzi już od dawna zmarłych i nienarodzonych? NIE BÓJ SIĘ Nie bój się, nie lękaj się, Bóg sam wystarczy, Bóg sam wystarczy! Nie bój się, nie lękaj się, Razem czuwajmy! OSOBA II: Ks. Jan Twardowski Czuwanie W świętym czuwaniu kryje się ostrzeżenie i nadzieja. Ostrzeżenie, że możemy przegapić wielką sprawę, nadzieja, że Bóg chce się nami posługiwać. Czuwajmy nawet wtedy, gdy się przedłuża Jego nieobecność i mogłoby się wydawać, że nie przyjdzie. Kiedy myślimy o Bogu, starajmy się tak zachowywać jak zakochani, którzy stale czekają na spotkanie, telefon, rozmowę, najmniejszy upominek. Kto kocha, czeka na ukochanego. Czasem oczekiwanie jest już miłością. OSOBA III: „Słoneczne promyki radości” Phil Bosmans, Florian Werner Wierzę w dobro człowieka, bo widząc rozkwitające bazie - wierzę w wiosnę. Wierzę w ludzi… Ludzi prostych, tych, którzy żyją i uśmiechają się, cieszą się drobnymi sprawami i mówią „tak” do wschodzącego słońca, i do wszystkiego co wyrasta z gleby dobrych i złych dni. Ich imiona nie widnieją na szpaltach gazet. Ci nigdy nie używają pieści. Oni kochają ludzi. Prości ludzie są wspaniałymi istotami. To ludzie, od których, bez szumnego rozgłosu, rozchodzą się na świat strumienie miłości. Są oazami na naszej pustyni. Są gwiazdami nocą. To jedyne płuca, dzięki którym świat może jeszcze oddychać. PRZEMIANA 1. Jak wielka o Panie zachodzi przemiana, Gdy przed Twym obliczem uginam kolana. Jak wielkie z mej duszy spadają ciężary, Pustynia na ogród zamienia się wiary. Ref.: (2x) Klękamy, a wszystko ucicha dokoła, Wstajemy, a zorza otacza nam czoła. 2. Klękamy w słabości i pełni boleści, Wstajemy, by z mocą ogłaszać Twe wieści. Więc po co się sami i innych krzywdzimy, I zamiast być mocni, się stale martwimy. 3. Wzdychamy, że troski nas ciężar przygniata, Gdy mamy modlitwę, co w niebo ulata. O Panie Ty dajesz odwagę i radość, Bo Ty naszym prośbom uczynić chcesz zadość. Skip to content Święte niewiasty przy grobie Jezusa Święte niewiasty przy grobie Jezusa Przed rozpoczęciem czytania, drogi czytelniku zmów krótką modlitwę uwalniającą 1000 dusz z czyśćca: Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci Najdroższą Krew Boskiego Syna Twego, Pana naszego Jezusa Chrystusa w połączeniu ze wszystkimi Mszami Świętymi dzisiaj na całym świecie odprawianymi, za dusze w Czyśćcu cierpiące, za umierających, za grzeszników na świecie, za grzeszników w Kościele powszechnym, za grzeszników w mojej rodzinie, a także w moim domu. Amen. Przewodnik prawdziwej pobożności O. Brunon Vercruysse SI 1886 rok. NOWE PRAKTYCZNE ROZMYŚLANIA o życiu Pana Naszego Jezusa Chrystusa ku użytkowi wiernych TOM I Niedziela. Święte niewiasty przy grobie Jezusa. I. Wyobraź sobie pobożne niewiasty przynoszące wonne olejki dla namaszczenia ciała Pańskiego. II. Proś o łaskę wzrastania w miłości, ufności i męstwie. I. Punkt. Wyjście z domu pobożnych niewiast. Rozważanie. Pochowanie i namaszczenie Je­zusowego ciała odbyło się na prędce, z pośpie­chem, z powodu żydowskiego Szabatu, który się rozpoczynał w piątek wraz z zachodem słońca. Toteż trzy pobożne niewiasty znane pod imie­niem trzech Marii: Maria Magdalena, Maria matka Jakubowa i Maria Salome, pośpieszyły skoro świt po Szabacie do świętego grobu, aby tam z wszelką możliwą starannością namaścić po raz drugi ciało najukochańszego Mistrza. A gdy minął Szabat, mówi św. Marek, Maria Magda­lena i Maria Jakubowa i Salome nakupiły wonnych olejków, aby przyszedłszy namaściły Jezusa. (Mar. XVI). Zastosowanie. Słusznie podziwiasz odwagę i zapał tych pobożnych niewiast, które tak rano, same wyszedłszy z miasta, wdzierają się na Kalwaryjską górę i wprost zdążają ku świętemu grobowi, nie obawiając się wcale żołnierzy, którzy go strzegli. Któż wlał w nie tyle mocy i od­wagi? Oto miłość. O, gdyby serce twoje było ożywione tym samym żarem miłości Bożej, ile byś to rzeczy postanowił, ile wypełnił dla chwały Bożej i zbawienia bliźnich! Z jaką dokładnością odprawiałbyś wszystkie ćwiczenia duchowe. Po­stępy twoje w cnocie byłyby zadziwiające, bo miłość nie zna trudności i nie mówi nigdy: już dosyć. Uczucia. Proś nieustannie Boga, aby raczył wejrzyć na oziębłe serce twoje i rozpalił w niem ogień swej Bożej miłości. Postanowienie. Miej w zwyczaju odmawiać tę krótką modlitewkę, która w szczególniejszy sposób zagrzewała miłością św. Ignacego: “Miło­ścią tylko i łaską Twoją obdarz mię, Panie, a dosyć mi na tem i więcej niczego nie pragnę.” II. Punkt. Zakłopotanie świętych niewiast. Rozważanie. Arcykapłani i Faryzeusze za­pieczętowali grób Pański i przywalili drzwi, przez które wchodziło się do wnętrza kamieniem ogro­mnej wielkości. Święte niewiasty przypomniały sobie w drodze o tej wielkiej przeszkodzie i mó­wiły między sobą: kto nam odwali kamień ode drzwi grobowych! (Mar XVI). Jednakże, nie zrażając się przywidywaną trudnością, szły dalej zajęte jedynie ostatnią posługą, którą miały od­dać swemu najukochańszemu Mistrzowi. Zastosowanie. Zdarzyć się może, że w roz­kazach, jakie winieneś wypełnić z posłuszeństwa, jako też w pobożnych przedsięwzięciach i w do­brych postanowieniach, spotkasz się często z tru­dnościami, które zdadzą ci się nie do przełamania. Strzeż się wówczas, abyś nie popadł w zniechęcenie i nie dał się zwyciężyć. Naśladuj raczej pobożne niewiasty: idź naprzód w ślepem zaufaniu, a uczyniwszy ze swojej strony wszystko, coś mógł uczynić, bądź przekonany, że Bóg do­kona reszty, jeśli Jego chwała i pożytek bliźnich wymagać tego będą. Dotąd czy tak czyniłeś? Uczucia. Dziękuj Bogu, iż cię raczył wspie­rać w tylu utarczkach, w których byś bez wątpienia bez szczególniejszej łaski został zwyciężonym. Proś o niezachwianą wiarę i ufność w Jego po­tęgę i dobroć. Postanowienie. Miej zwyczaj uciekać się na­tychmiast do modlitwy, skoro się ujrzysz w tru­dnych okolicznościach albo poczniesz upadać na duchu. III. Punkt. Przybycie świętych niewiast do grobu. Rozważanie. Gdy pobożne niewiasty przyszły do grobu, obaczyły, mówi św. Marek, odrzucony kamień (Rozdz. XVI). Bóg wdał się cudownie na pociechę tych świętych niewiast, które dały tyle dowodów miłości i wytrwałości. Skoro bowiem zbliżyły się do grobu, wnet zadrżała ziemia, odwalił się ciężki kamień, umieszczony u wejścia do świętego grobu, a przerażeni żołnierze uciekli. Zastosowanie. Bóg cudownie przychodzi w po­moc tym, którzy często wbrew wszelkiej ludzkiej mądrości i przeciw nadziei, nadzieję w Nim po­łożyli. Są to słowa Apostoła wysławiającego wielką wiarę Abrahama: Który wbrew nadziei, w na­dzieję uwierzył. (Do Rzym. IV. 18). Bez wątpienia nie powinniśmy zaniedbywać środków ludzkich, jednakże wiara w dobroć i we wszechmocność Bożą niechaj zawsze górę bierze nad ludzką mądrością, a w wielu wypadkach niech jej nakaże milczenie. Zobacz, jak dalece zgadzasz się w ży­ciu z tą zasadą, która powinna się wielce przy­czynić do twojego postępu w cnocie. Rozmowa duszy ze świętymi niewiastami. Św. Mateusz szczegółowo opowiada o tem zdarzeniu w następujących słowach: “A oto stało się wielkie drżenie ziemi. Albowiem Anioł Pański zstąpił z nieba i przystąpiwszy odwalił kamień. A od bojaźni jego straże prze­straszeni są, i stali się jakoby umarli. Niektórzy ze stróżów przyszli do miasta, i oznajmili przedniejszym kapła­nom wszystko, co się stało. A zebrawszy się ze starszymi, i naradziwszy się, wiele pieniędzy dali żołnierzom, mówiąc: Powiadajcie: iż uczniowie jego w nocy przyszli i ukradli go, gdyśmy spali. A oni wziąwszy pieniądze, uczynili jako ich pouczono. I rozniosło się to słowo u Żydów, aż do dnia dzisiejszego.” (Rozdz. XXVIII). © 2021 Powiązane:Uroczystość Św. Ignacego Loyoli, Założyciela Zakonu…Pan Jezus naucza, kto jest Jego krewnymPoselstwo Św. Jana skutki Cudów młodzieńca z NaimO wierzeSetnik z Kafarnaum prosi Pana Jezusa, aby uzdrowił jego…Prośba o uzdrowienie złego ducha, czyli powrót do Magdalena u Stóp Pana Jezusa w domu Szymona faryzeusza

modlitwa przy grobie pana jezusa