"Wszystkie Ryśki to Fajne chłopaki" Filmowe podsumowanie ćwiczenia pk. RYŚ-22 #Dwunastka #szkolenie #WojskoPolskie #OneTeamOneMission #DGRSZ #12BZ Witam. Mam gospodarstwo rolne, powyżej 3 ha przeliczeniowe, opłacam krus. W sierpniu wziąłem ślub, żona jest zarejestrowana w PUP. Żona nie chce opłacać KRUSu, bo wtedy nie będzie już bezrobotną, poza tym, przy ewentualnym dziecku bardziej opłaca się być bezrobotnym niż opłacać krus. Wkrótce udowodni światu, że wszystkie Ryśki to fajne wojaki, zwłaszcza gdy mają u boku zawadiackie gadziny jak krokodyl Gustaw z kompleksem smoka. Obsada. Wszystkie Ryśki to fajne chłopaki zwlaszcza te co chodzą po górach. Na zdjęciu PTT Tarnów feat. Ryszard Pawłowski ;) "Wszystkie Ryśki to fajne chłopaki" też nie pada w "Misiu" 1 dzbanek123. dzbanek123. 29.03.2017, 18:47:00. 2 @mientus111: Dokładnie. "Wszystkie Ryśki to Mam dużą słabość do tego imienia, a w telewizji mówili, że „wszystkie Ryśki, to fajne chłopaki”, więc nie trzeba było szukać dalej. No i Ryszard ma tę zaletę, że jest imieniem mało popularnym, więc spełniało ważne dla nas kryterium nazywania dzieci tak, by wiadomo było, kogo się woła przez okno na obiad. . - Jeśli myślimy o tym Ryśku, to on ma opinię takiej przytulanki, takiego misia, do którego ludzie chętnie się przytulają, z którym chętnie wypiliby piwo lub zjedli coś - mówi Leszek Miller , były premier i przewodniczący jak afery: starachowicka i Rywina. Bardzo zaszkodziły SLD, szczególnie afera Rywina. Zaowocowała utworzeniem pierwszej komisji śledczej, która bardzo szybko przerodziła się w skuteczny instrument walki politycznej z nami. Afera starachowicka pomału się wyjaśnia. Całkiem niedawno generał Kowalczyk, który był oskarżony o przekazanie informacji Zbigniewowi Sobotce, został z tego zarzutu ostatecznie uwolniony. Cały proces, który doprowadził do skazania Sobotki, powinien ulec jakieś rewizji jak blog, ale też Facebook czy Twitter. Te formy komunikowania się będą coraz bardziej istotne. Politycy, którzy tego nie rozumieją, tracą część możliwości komunikowania się ze społeczeństwem. Dlatego staram się być tam obecny. Nie jestem tak aktywny, jakbym chciał, bo sam robię wpisy. Nie chcę, by ktoś mnie w tym wyręczał, bo za słowa ja ponoszę odpowiedzialność. Czasami jakieś materiały na Facebooku są wrzucane przez współpracowników: moje wypowiedzi czy artykuły. Ale jeśli chodzi o bezpośredni kontakt, to wszystko robię jak comeback. Wróciłem do Sojuszu tylko dlatego, że SLD doznał takiej porażki w wyborach. Gdyby wynik był lepszy, pewnie byłbym posłem, ale siedziałbym sobie w dalszych rzędach. Wpadliśmy w tarapaty, więc koleżanki i koledzy zwrócili się do mnie, bym spróbował ich z tych kłopotów wyciągnąć. I próbuję. Wierzę w powodzenie tej jak dzieciństwo. Wychowałem się w bardzo biednej rodzinie na żyrardowskim podwórku. Musiałem się przebijać od samego początku. Dzieciństwo wspominam dobrze. Wprawdzie wychowywałem się bez ojca, ale miałem liczne grono ciotek i wujków. Ciężko pracowali, ale byli bardzo wesołymi ludźmi. Ukształtowali mnie dosyć pogodnie, a jednocześnie zaszczepili we mnie taką twardość charakteru i przekonanie, że trzeba o wszystko jak Europa Plus. Dziwię się Aleksandrowi Kwaśniewskiemu, że się w to zaangażował. My proponowaliśmy mu pójście razem w komitecie wyborczym, gdzie jest SLD i jeszcze jakieś inne struktury. Bez Ruchu Palikota. Kwaśniewski uznał, że bez Palikota nie ma to szans powodzenia. My uważamy inaczej, a kto ma rację, rozstrzygną jak generał Jaruzelski. Uważam, że wprowadzając stan wojenny, uchronił nas przed czymś znacznie gorszym. Jestem przekonany - a wynika to z rozmów, które przeprowadziłem przy różnych okazjach, i materiałów, które czytałem - że mielibyśmy do czynienia z interwencją Układu Warszawskiego. Jest niedawno odtajniony raport CIA, który zakładał, że w wyniku konfliktu może zginąć nawet 200 tysięcy Polaków. Generał nie miał wyjścia. Albo mielibyśmy stan wojenny wykonany polskimi siłami, albo wojska Układu Warszawskiego spacyfikowałyby nasz kraj bardzo jak Janusz Palikot. Bardzo inteligentny i sprawny erudyta, ale z lewicą nie ma nic wspólnego. A na pewno z lewicą socjalną. Natomiast zakładając, że lewicowość, jak niektórzy sądzą, to przede wszystkim kwestie światopoglądowe i obyczajowe, to trudno tu nie zauważyć lewicowości. Ale dla mnie, i tak jest również w Europie Zachodniej, lewicowość to stosunek do problemów społecznych, socjalnych i jak Kwaśniewski Aleksander. Jestem rozczarowany i zdegustowany tym, że Kwaśniewski nie bacząc, co Palikot już uczynił, jakim słownictwem się posługuje i jakie przestrzega standardy, zaangażował się w to. Polityk tego pokroju i klasy, co Kwaśniewski, nie powinien tego jak lewica. Pojęcie lewicowości się zmienia. Co innego oznaczało sto lat temu, co innego 50, a co innego dzisiaj. Ale to, co jest wspólne, to przeświadczenie o tym, że trzeba pomagać innym. Trzeba tworzyć równe szanse i możliwości. Trzeba budować państwo, które nie wycofuje się z odpowiedzialności za edukację, zdrowie czy bezpieczeństwo obywateli. Trzeba budować społeczeństwo pracy, a nie społeczeństwo zasiłków. No i trzeba działać na rzecz wolności każdego człowieka, solidarności i tolerancji między jak mężczyzna. Mówi się, że powinien zbudować dom, posadzić drzewo i mieć syna. Ja te wszystkie trzy czynniki zrealizowałem. Ale tak zwana męskości powinna równać się odpowiedzialności za swoje czyny i wyczyny. Mężczyzna powinien być opoką i skałą dla siebie i swych jak ORP Bielik. Odbywałem służbę w marynarce wojennej. Najpierw w Ustce na stacjonarnym szkoleniu, a potem na Oksywiu w porcie wojennym, gdzie cumował mój ORP Bielik i gdzie była baza okrętów podwodnych. To była ciężka służba, ale bardzo ciekawa. Należę do bractwa okrętów podwodnych z siedzibą w Gdyni, o czym zawsze mówię z sentymentem. Spotykam się czasami z kolegami, także z moim byłym jak przywódca. Dobrze się stało, że zaczęła się kształtować praktyka, iż lider zwycięskiej partii jest jednocześnie premierem. Niedawno usłyszałem głosy, że może Tusk zrezygnowałby z jednej z tych funkcji. Uważam, że to niewłaściwe podejście. Tak powinno być. Jeśli partia wygrywa, to jej szef dostaje misję utworzenia rządu. Premier to nie tylko stanowisko szefa administracji, ale też przywódca jak Rysiek. Czy wszystkie Ryśki to fajne chłopaki? Na ogół tak. Bo jeśli myślimy o tym Ryśku, to on ma opinię takiej przytulanki, takiego misia, do którego ludzie chętnie się przytulają, z którym chętnie wypiliby piwo lub zjedli coś. Ten Rysio, Ryszard Kalisz, niewątpliwie odpowiada wizerunkowi fajnego chłopa, z którym można pójść na jak Samoobrona. Mój błąd, który wynikał z pychy i zarozumialstwa. Wydawało mi się, że odchodząc z SLD, mogę się dostać do Sejmu z innego ugrupowania. W tym przypadku z Samoobrony. Znałem Leppera i to było najłatwiejsze do zrobienia. Ale jak chodziłem po łódzkich ulicach i prowadziłem kampanię wyborczą, to często słyszałem: Panie Leszku, my to na pana zawsze głosowaliśmy, ale tym razem jest pan na niewłaściwej liście. I to deklaruję innym politykom, którzy chcą się znaleźć na niewłaściwej jak trudne pytania. Rzadko muszę się tłumaczyć z tego, że byłem w biurze politycznym KC PZPR. Takie pytanie o moją przeszłość padło podczas spotkania z licealistami w Gorzowie. Ale zauważyłem pewną prawidłowość. Miałem kiedyś spotkanie w szkole w Zielonej Górze i tam również padło takie pytanie. W tym regionie słyszę je częściej niż gdzie indziej (śmiech). Być może prawica jest tu lepiej zorganizowana albo ma jakieś lepsze możliwości wpływania na opinię młodych ludzi. Ale ja to doskonale rozumiem i nie przeszkadza mi to. Zawsze to okazja do wyjaśnienia jakichś jak Unia Europejska. Weszliśmy do wspólnej Europy, co dało nam ogromne możliwości. Kończyłem negocjacje, które rozpoczął premier Buzek. Organizowaliśmy referendum, by Polacy mogli się wypowiedzieć. Na szczęście, wypowiedzieli się pozytywnie. Hasło Unia Europejska zawsze będzie dla mnie pięknym wspomnieniem. Szczególnie ten moment, kiedy podpisywałem traktat jak wielka miłość. Swoją żonę poznałem w szkole. Miała 16 lat, ja 18. Czasami pytają mnie, kim jest ten mityczny anioł, który za tyle rzeczy odpowiada. To jest ten mityczny jak zero, ewentualnie jak Zbigniew Ziobro. Te słowa podczas komisji śledczej przeszły już do historii. Ale to, co się później zdarzyło, kiedy Zbigniew Ziobro był ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym, to, co się stało z Barbarą Blidą, wszystkie pokazowe zatrzymania i wyprowadzanie ludzi w kajdankach o tylko upewniło mnie w przekonaniu, że miałem pracy z Twojego regionu Nasz Rysiek też się do nich zalicza. Nie wiemy, jak to się stało, ze trafił na ulicę. Ale wiemy, w jakim stanie trafił do nas. Wychudzony i ledwie stojący na łapach. Kołtun na kołtunie, wodniak na pyszczku i zaawansowana mocznica. Czy to było powodem wyrzucenia kota? A może jego nienajmłodszy wiek? Tego się nie chcemy pokazać Ryśkowi, że ludzie to nie tylko porzucenie i samotność, głód i poniewierka. Chcemy odmienić jego los - poprawić jego stan zdrowia (z mocznicą nie wygramy, ale może żyć z nią jeszcze długo), wychuchać i wypieścić i znaleźć mu odpowiedzialny dom na resztę życia. Na razie Rysiek spędza dni w szpitalnej klatce - jest pod czujnym okiem lekarzy, codziennie dostaje kroplówki i leki. Wodniak został już usunięty, przeprowadzona kastracja. Testy na choroby wirusowe ma na szczęście ujemne :) Nie skarży się - znosi wszelkie zabiegi z godnością, nadstawiając główkę do głaskania. Pomóżcie spełnić nasze marzenie i dać Ryśkowi szansę na lepsze i bezpieczne życie! Leczenie Ryśka pochłonie wiele złotych, koszt codziennego leczenia i pobytu w szpitalu jest wysoki, ale bez tego nie poprawi się stan jego zdrowia - to dla niego ostatnia szansa na w miarę zdrowe i komfortowe życie. Skip to contentPrzedsiębiorcze Podlasie MenuSite navigationAKTUALNOŚCIPODLASKIEINSPIRUJĄFELIETONYOPINIEKONTAKTHomeInspirująRyszard Doliński: Jestem Ryśkiem, po prostu, bo wszystkie Ryśki to fajne chłopakiRyszard Doliński: Jestem Ryśkiem, po prostu, bo wszystkie Ryśki to fajne chłopaki Ludzie rozpoznają go na ulicy, podchodzą, pozdrawiają, przybijają piątkę. Ryszard Doliński – bo o nim mowa – w opisie na stronie Białostockiego Teatru Lalek określany jest jako elita zawodowa w skali Polski, a wśród lalkarzy – być może artystą najwybitniejszym. O swojej karierze i życiu opowiada w rozmowie z portalem się w centrum miasta i to był zły pomysł. Co chwila zatrzymywali się przy naszym stoliku przechodnie, by przybić piątkę albo po prostu pozdrowić – za każdym razem z szerokim uśmiechem na jego widok. Ryszard odwzajemniał życzliwość, machał, mrugał, podnosił się z kawiarnianego fotela, rzucał mimochodem kilka zdań, nie przerywając też rozmowy ze mną.„Prawdziwy aktor” – pomyślałam – pamiętając, że oba słowa są skrojone wprost na niego. Bo jest prawdziwy, kiedy gra na scenie, gdy staje się wodzirejem albo czyta fragmenty powieści w radiu. Lub prowadzi niezliczone ilości zbiorek charytatywnych, nigdy nie odmawiając potrzebującym. I jest aktorem – bez względu na to, czy stoi na scenie Białostockiego Teatru Lalek czy na polanie, gdzie jest zarośnięty, z włosami fikuśnie zaczesanymi do tyłu i inteligentnym błyskiem w oku zaczepnie odpowiada na pytanie o to, kim jest.– Jestem Ryśkiem, po prostu, bo wszystkie Ryśki to fajne się w tym stwierdzeniu wszystko, co sprawia, że jest tak lubiany: atrakcyjność, dowcip, autoironia wobec siebie, ciekawość ludzi, a przede wszystkim talent, zwłaszcza w naśladowaniu. I aż szkoda, że nie da się opisać, z jaką swadą wchodzi w różne role. Moduluje głosem, nawet gdy przedrzeźnia sam siebie.– Wiesz, ja pracuję w szkole teatralnej, mam tam zajęcia ze studentami i na początku myślałem: wejdę i powiem dzień dobry (tu maksymalnie zniża głos). Albo tak: dzieeeeń doooooobry (przeciąga erotycznie samogłoski), albo: dzień; dobry (szybko oddziela wyrazy, żeby nadać im zdecydowany ton). Ale powiedziałem sobie: Rychu, nie kombinuj, bo nie pociągniesz tego, zapomnisz, co kłamiesz. Wszedłem więc, mówiąc po prostu czee, siadajcie, pogadamy, Rysiek Doliński nie mógłby być inny, łamie wszystkie konwenanse, zaprzyjaźnia się szybko, jest naturalny i szczery, ale to, co wyróżnia go najbardziej, to uśmiech od ucha do ucha. W dodatku zaraźliwy, więc śmiejemy się co chwila, kiedy sypie anegdotkami z życia teatru.– Lubię rozmawiać z ludźmi i daleko mi do osób, które mówią (zniża głos i nadaje mu ton kategorycznego rozkazu): proszę przygotować mi scenę. Ja mówię (familiarnie pochyla się i rzuca): chodźcie chłopaki, przepchniemy to! I włączam się do roboty, bo byłem przecież technicznym, znam się na tym i jestem cały czas w Teatrze Dramatycznym jako maszynista sceny, ale o tym później, bo teraz, na początku, zaznacza, że nie tylko jest aktorem komediowym, który bawi. Wiek (tu Ryszard puszcza oko) – zobowiązuje, więc od kilku lat specjalnie wybiera sobie role ważne, ważniejsze. Chce zostawić jakiś ślad w ludziach i na scenie, która przecież nie jest tylko do śmiechu, także do refleksji. Dlatego był „Komediant” Bernharda, opowieść o teatrze, który wysysa wszystko co dobre, a zostaje tylko rozgoryczenie komedianta na progu prowincjonalnej karczmy. Myśli o sztuce „Ja, Feuerbach”, to byłoby świetne zwieńczenie kariery aktora. Zderzenie marzeń z rzeczywistością, jakie wymyślił Tankred Dorst, można by naprawdę dobrze na razie Ryszard przedziera się przez rzeczywistość piątkowego przedpołudnia, w centrum Białegostoku pozdrawiając mijających nas przechodniów. I przypomina sobie sytuację, kiedy ktoś zaczepił go na ulicy.„O, jak dobrze widzieć, dzień dobry, dzień dobry” – ale przecież nie znał gościa, więc powiedział tylko, idealnie wchodząc w rolę: „dobrze spotkać, cieszę się, że chodzisz do teatru”. „A nie, ja Cię z bimbrowni znam!”. Pomyślał – czterdzieści lat pracy na scenie, a i tak najbardziej znana rola to ta z bimbrowni w muzeum w Osowiczach, gdzie opowiada o historii wytwarzania ducha przy Kalinowskiego to miejsce, w którym zagrał dziesiątki ról, ale najbliższa wszystkim jest rola Ryszarda Dolińskiego jako brata – łaty. Co zabawnie skomentuje i rozśmieszy i przedrzeźni, nie odmówi kieliszka wódeczki lub wspólnej kawy. Kochany jest za najważniejszą rolę życia, czyli dlatego, że ma umiejętność rozmowy i ciekawość ludzi.– Jestem teraz nad jeziorem, i tam jest taki ciekawy gość, robotnik. Mówią na niego Dzik. Porąbie drzewo, skopie grządkę, taki łooo (zaczyna naśladować prostego chłopa, lekko nierozgarniętego), ja ide do lasu, to narąbie drzewa panu Ryszardowi, co? – zawiesza głos, zmienia i dodaje – a Dzik ma na imię Wojtek. I skojarzyłem daty, mówię dzisiaj jest Wojciecha, zapraszam cię do domu. Mnie? – Ryszard znowu wchodzi w zdumionego Wojciecha – Dzika i szybko dorzuca – ja nikogo nie mam, no wie, ja taki tylko do roboty, gdzie mi do chałupy czyjejś leźć. Potraktowałem go jak kogoś bliskiego, chyba byłem pierwszy, który mu podał kawkę i przyjął w domu. Był zaskoczony i onieśmielony, a przecież nie zrobiłem nic wyjątkowego. Po prostu zrobiłem zakąski, zaparzyłem kawę, walnęliśmy kielicha i tyle. Nikt go nigdy nie zapraszał, zresztą chłop był prosty jak budowa cepa. Ale ciekawy. Spędziliśmy cały była zdziwiona, że zaprosił do siebie prostego nieokrzesanego chłopa, który nie potrafi porządnie sklecić zdania. A jednak Ryszard Doliński ma fenomenalną pasję poznawania innych. Zresztą, wyniósł to z domu. Mieszkali na Chrobrego, a wcześniej na Kilińskiego nad monopolowym, Stanisław naprawiał żelazka, wnosił pralki, był użyteczny i życzliwy, pomocny i bardzo pozytywny. Całe osiedle kochało Stasia, a że pracował w zakładzie pogrzebowym, to znał cały Białystok, ten żywy i martwy. Miał cały czas zmiennych klientów, a tych najbardziej zrozpaczonych, którzy jeszcze żyli, umiał skutecznie Ryszard Doliński wspomina ojca, lekko zniża głos, staje się sentymentalny.– Ojciec zawsze mi mówił: Griszka, musisz być super facetem. Zrób wszystko, jak należy. Patrz w oczy ludziom – trzymali kciuki, żeby pokończył jakiekolwiek szkoły, bo był niezłym urwisem, z Kilińskiego. Modlili się, żeby był hydraulikiem, a tymczasem on zaskoczył ich skończeniem technikum, załatwili mu pracę w Instalu, ale męczył się tam niemożliwie. Czuł, że to nie jest jego miejsce i tak nie lubił swojej pracy, że codziennie robił dziesięć malutkich kanapeczek, by mieć częstsze przerwy. Może dlatego nie lubił swojej pracy, bo już działał w ruchu amatorskim – szkolił się u ówczesnych mistrzów: u Siecha, u Ślączki, u przyszła, gdy dowiedział się, że w Dramatycznym szukają pracowników technicznych. Dopiero tam poczuł się jak ryba w wodzie. Kręciło go to strasznie, najpierw przyglądał si…ę uważnie działaniu proscenium i kulis, aż któregoś dnia, po trzech latach pełnienia funkcji „maszynista sceny” zrozumiał, że to jest jego droga. Zresztą wiele nauczył się podczas tego epizodu – szacunku do sceny, którą koledzy nazywali ołtarzem w się, przypominając tamte czasy, ale wtedy naprawdę myślał, że aktorowi nie można patrzeć w oczy, gdy idzie na scenę. Dlaczego? Ryszard przewraca oczami, wyciąga rękę, nadaje swojej twarzy srogi wygląd.– Bo on niesie sztukę! – dodaje szybko, że zawsze jak przechodził aktor, robiło się krok do tyłu, spuszczało głowę, żeby nie rozproszyć, nie zniszczyć natchnienia i napięcia przed wejściem na scenę. Absolutnie serio wszyscy to traktowali i Ryszard teatru lalek przeniósł się kilka lat później, to był czas budowy tej sceny przy ulicy Kalinowskiego i tam poznał mistrzów – Krzysztofa Raua, Piotra Damulewicza, Tomasza Jaworskiego. Zaproponowali mu, by zdawał do szkoły teatralnej. Zdał. Rodzice, zwłaszcza mama, pękali z dumy, bo przecież marzenia wobec syna były skromniejsze, ot, żeby chociaż jakiegoś zawodu się wyuczył.– Pamiętam pierwszy spektakl, chyba Dekameron. Wyobraź sobie, leżę na scenie, ze dwa metry od widowni, a na niej siedzą moi rodzice. Pełno ludzi, a mój ojciec, który łamał wszystkie granice, zaprzyjaźniając się błyskawicznie z nieznajomymi, pokazuje palcem i odwracając się do siedzących obok widzów mówi, wskazując palcem – e, e, to Rysiek, mój syn. Ja gram, śpiewam, chodzę, mówię, a ojciec cały czas komentuje: patrz, Griszka – nigdy w życiu nie śpiewał, a tu śpiewa. Patrzcie, on hydraulik, a jak gra. I płacą mu za to!…To tylko wycinek oryginalnego artykułu. Cały materiał znajduje się na stronie Aby go przeczytać, wystarczy kliknąć w link: Rychu to swój chłop. Uwielbiany aktor ani myśli o emeryturze Ta strona używa ciasteczek (cookies). Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Aby dalej móc dostarczać Ci coraz lepsze materiały redakcyjne i udostępniać Ci coraz lepsze usługi, potrzebujemy zgody na lepsze dopasowanie treści marketingowych do Twojego zachowania. Dzięki nim możemy finansować rozwój naszych usług. Dbamy o Twoją prywatność. Nie zwiększamy zakresu naszych uprawnień. Twoje dane są u nas bezpieczne, a zgodę możesz wycofać w każdej chwili na podstronie polityka prywatności Akceptuję Czytaj więcej Wszystkie Ryśki* to fajne chłopaki!*Ale też Wojtki, Heńki, Maćki i wszyscy inni na świecie :)Jak spersonalizować koszulkę?Zamów koszulkę, a w "komentarzu do zamówienia" napisz imię, które mamy na niej umieścić :)Tabele rozmiarów naszych koszulek według tabeli producenta:KOSZULKA DAMSKA FASON SPORTOWY TALIOWANY JHK Typ wykończenia: szwy na bokach, wzmocnienie taśmą na karku Opis: koszulka typu t-shirt damska Skład: 100% bawełna Kolor: czarny, biały Gramatura: 170 g/m2 EU Szerokość* (cm) Długość* (cm) S 42 58 M 44 62 L 46 64 XL 48 66 2XL 50 68 3XL 52 70 * +/- 2 cm tolerancjiKOSZULKA DAMSKA FASON OVERSIZE (dostępne na życzenie): JHKgramatura: 140g100% bawełna rozmiar szerokość (cm)* długość (cm)* S 49 66 M 51 68 L 53 72 * +/- 2 cm tolerancji KOSZULKA MĘSKA JHKTyp wykończenia: nie posiada bocznych szwów, wzmocnienie taśmą na ramionach i karku Opis: koszulka typu t-shirt męska Skład: 100% bawełna Kolor: czarny, biały Gramatura: 190 g/m2 EU Szerokość* (cm) Długość* (cm) S 51 70 M 53 72 L 56 74 XL 58 76 XXL 61 78 3XL 66 82 4XL 68 84 5XL 72 88 * +/- 2 cm tolerancji KOSZULKA DZIECIĘCA JHKTyp wykończenia: Wzmocniony lycrą ściągacz. Brak bocznych szwów. Podwójne szwy na ramionach. Taśma wzmacniająca Opis: koszulka typu t-shirt dziecięca Skład: 100% bawełna Kolor: biały Gramatura: 150-160 g wiek (wzrost w cm) Szerokość* (cm) Długość* (cm) 1 25 35 2 (92-98) 30 37 3-4 (98-104) 32 44 5-6 (110-116) 35,5 49 7-8 (122-128) 38 52,5 9-11 (134-140) 41 58 12-14 (143-152) 43,5 61 * +/- 2 cm tolerancji BODY NIEMOWLĘCEZ KRÓTKIM RĘKAWEM (KR): JHKOpis: Body dziecięce z krótkim rękawem. Typ wykończenia: Wykończenie pod szyją - lycrą. Zapinane na ramieniu i w kroku. skład: 100% 170gr. rozmiar 3m (62-68) 6m (68-74) 9m (74-80) 12m (80-86) długość 38 40 42 44 szerokość 20 22 24 26 BODY NIEMOWLĘCE Z DŁUGIM RĘKAWEM (DR): JHKOpis: Body dziecięce z krótkim rękawem. Typ wykończenia: Wykończenie pod szyją - lycrą. Zapinane na ramieniu i w kroku. skład: 100% 170gr. rozmiar 3m (62-68) 6m (68-74) 9m (74-80) 12m (80-86) 24m (92) długość 38 40 42 44 46 szerokość 20 22 24 26 20 BLUZY Bluzy bawełniane marki Fruit of The Loom Lekkie bluzy dresowe damskie i męskie 80% bawełna / 20% poliester 240 g/m2 Reglanowe rękawy rozmiary damskie: szerokość długość S 48,5 63,5 M 51 65 L 53,5 66,5 XL 56 68 XXL 58,5 69,5 tolerancja: +/- 2 cmrozmiary męskie: szerokość długość S 51 67 M 56 70 L 61 73 XL 63,5 76 XXL 68,5 79 tolerancja: +/- 2,5 cmBLUZY Z KAPTUREM (NA ZAMÓWIENIE) marka JHK Bluza dresowa z kapturem i kieszenią 40% bawełna / 60% poliester 290 g/m2 rozmiary damskie: szerokość długość S 48 68 M 50 70 L 52 72 XL 54 74 XXL 56 76 tolerancja: +/- 2 cmrozmiary męskie: szerokość długość S 54 69 M 56 70 L 58 71 XL 60 72 XXL 62 74 tolerancja: +/- 2,5 cmrozmiary dziecięce: szerokość długość 3-4 36 43 5-6 39 46 7-8 42 53 9-11 46 58 12-14 50 61 tolerancja: +/- 2,5 cm drawa ******* Images: 14 Dziękował/a : 60 Dziękowano: 189 Dołączył/a: 31 maja 2013 Sprzęt: Forum Spływy Pontony drawa ******* Images: 14 Dziękował/a : 60 Dziękowano: 189 Dołączył/a: 31 maja 2013 Sprzęt: Forum Spływy Pontony Zgłoś postCytuj Re: Wszystkie ryśki to fajne chłopaki przez drawa » 23 grudnia 2013, o 16:31 drawa ******* Images: 14 Dziękował/a : 60 Dziękowano: 189 Dołączył/a: 31 maja 2013 Sprzęt: Forum Spływy Pontony drawa ******* Images: 14 Dziękował/a : 60 Dziękowano: 189 Dołączył/a: 31 maja 2013 Sprzęt: Forum Spływy Pontony Powrót do Eko rozmowy Skocz do: Kto przegląda forum Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

wszystkie ryśki to fajne chłopaki